poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Lunarh's Fashion - marine


Today’s Momoko 1701


Praktyka czyni mistrza - cytat ten przyświeca moim nieporadnym próbom szycia ciuszków dla Momoko. No nie idzie inaczej. Jak się nie przyłożę to nic z tego nie będzie, zatem garbię się z igłą pod zajebiście nagrzewającą się lampką i dziubię, dzubię, dziubię. Materiał się rozłazi, co zszyję, to spruję i tak all night long...

Dzisiejsza kiecka uszyta została w ten sam sposób, co poprzednia, ale użyłam innego materiału. Nie tylko wygląda inaczej, ale i jest miększy i milszy w dotyku. Niestety tym samym się bardziej rozciąga i wypacza. Nie było łatwo, ale wyszło całkiem nieźle, chyba lepiej, niż poprzednim razem.

Tak to się prezentuje:


Today’s Momoko 1701


Today’s Momoko 1701


Today’s Momoko 1701


Today’s Momoko 1701


Today’s Momoko 1701


Today’s Momoko 1701


Today’s Momoko 1701


Today’s Momoko 1701


 Ależ mi się zamarzył wypad nad morze i momosiowa sesja zdjęciowa z wodą w tle. Kiecka już jest!

środa, 5 kwietnia 2017

Lunarh's Fashion


Today's Momoko 16HB


W życiu każdego (chyba) kolekcjonera, przychodzi taki dzień, w którym dochodzi do wniosku, że właściwie to go nie stać na to hobby :) Im bardziej chce, tym bardziej nie może. A jeśli już ma tą kasę, to i mu żal i jakoś tak dziwnie, wywalać poważną część pensji na, częstokroć chwilowe tylko, marzenie. I tak to zaczęło i u mnie wyglądać, że zanim podejmę decyzję o sprowadzeniu kolejnej lalkowej lokatorki, muszę zastanowić się ze 150 razy, czy na pewno jej chcę i czy nie znudzi mi się po paru dniach stania w gablotce. Kiedyś owo patrzenie na lalki w zupełności mi wystarczało, ale od kiedy zrobiło się ich zdecydowanie mniej (sprzedałam ponad połowę pogłowia), a nowe pojawiają się coraz rzadziej, poczułam wenę, aby... porobić coś twórczego. Np. sprawdzić, czy byłabym w stanie uszyć jakikolwiek ciuszek dla tych moich panienek.

Wiecie, mam to, co mam. Kilka starych igieł, pordzewiałe szpilki po babci, poszarzała biała nitka, jakieś odłożone na czarną godzinę strzępki materiału (ok, niech będzie, że szmatki do ścierania kurzu) i dwie ręce. 

Pierwszą kreacją było coś takiego:


Taka tam sobie piżamokiecka uszyta ze starej koszulki w serduszka. Byłam bardzo z siebie dumna, bo to był pierwszy uszyty przeze mnie ciuszek dla lalki, który ukończyłam, i który wyglądał JAKOŚ. Więcej na temat tego uszytku znajdziecie TUTAJ.

Kolejna akcja z szyciem odbyła się kilka dni temu, ale tym razem postanowiłam się dużo bardziej postarać. Zorganizowałam sobie odpowiednie materiały, kupiłam nawet zatrzaski, żeby nie trzeba było wciskać ciuszka przez głowę. Oto rezultaty:



Momoko Dancing with Kittens [ver. Sweet]


Today's Momoko 16HB


Today's Momoko 16HB


Today's Momoko 16HB


Sukienki patchworkowe od zawsze bardzo mi się podobały- są kolorowe i można w nich łączyć różne rodzaje tkanin. Zszywanie kolejnych warstw, mimo, że wydaje się bardzo proste, sprawiło mi sporo problemów. Mam jeszcze niewprawioną rękę i marszczenia to dla mnie horror. Wolałabym też, żeby dół sukienki był bardziej rozkloszowany. No może następnym razem wyjdzie trochę lepiej. Póki co, jestem zadowolona, bo ciuchów dla Momosiek mam, jak na lekarstwo, a taka kiecka, to już o jedną gołą lalkę mniej :D Szkoda tylko, że z bucikami to już tak łatwo nie pójdzie...