niedziela, 14 lutego 2016

Less is more!

Witajcie, po długiej przerwie!

Jak na pewno zauważyliście, ostatnimi czasy mój blog zaczął powoli zarastać kurzem i pajęczynami. Wpisy pojawiały się coraz rzadziej i były coraz mniej urozmaicone. Pierwsze, co z pewnością nasuwa się Wam na myśl, to to, że albo się znudziłam, albo zwyczajnie nie znajduję już na to czasu. Czy jesteście w błędzie? Nie! Ale także i niezupełnie w prawdzie :)

Lalkami zajmuję się od prawie 6 lat, bloguję od czterech (w marcu stuknie kolejna rocznica w sieci). Trudno w tak długim czasie nic się nie zmienić i nie ubogacić. Nie pieniędzmi bynajmniej, bo tych to zawsze będzie mi zbyt mało - ale wiedzą, umiejętnościami i nowymi doświadczeniami.
Sporo ostatnio się wydarzyło. Dwie przeprowadzki, totalne przewrócenie życia do góry nogami... Mam nowe spojrzenie na przyszłość, nowe pomysły i gdzie indziej zaczęłam szukać możliwości realizacji planów, które do tej pory wydawały się być jedynie mrzonkami.  

OK, ale co z lalkami? 

Są, jednakże mocno przetrzebione. Na tyle mocno, że...

... wielu z wątków, które pozaczynałam w ramach tego bloga, nie będę w stanie już kontynuować. 

Zawiesiłam zbieranie wszystkiego, co mi się podoba, lub co uważam za warte pokazania światu. Podobało mi się niesienie kaganka oświaty lalkowej, kiedy pokazywałam stare Steffi Love, zbierałam wspomnienia o mało poznanych lalkach Diana, czy kiedy z uporem maniaka traciłam godziny życia na skanowaniu kolejnych katalogów na moim archaicznym skanerze. Oczywiście, to tak naprawdę jest jedynie drobnym wkładem w istniejącą już w sieci wiedzę lalkową, ale odkrywanie jej na nowo po swojemu było niezłą przygodą.

Czemu ograniczyłam kolekcję lalkową?

Wspomniałam o przeprowadzkach? To one dały mi ostro w kość. Zrozumiałam, że lalki są ciężkie, trudne w transporcie i że zajmują niespożyte ilości i tak ograniczonej przestrzeni życiowej. Mam dość trzymania lalek w pudłach zbiorczych i robienia im za troskliwego kustosza. To było szkodliwe i dla nich i dla mnie.

Poza tym....

... less is more :)

Co to oznacza dla bloga? 

Nie ukrywam, że przyszło mi do głowy, aby go zamknąć, jednakże ilość zaglądających każdego dnia osób i kolejne nowe "lajki" na fanpejdżu  Plastiku Czar uzmysłowiły mi, że wciąż korzystacie z treści tu zawartych i głupio byłoby tak po prostu się odciąć i zniknąć. I póki co nie zamierzam tego robić, ale...

... lojalnie informuję, że w takiej formie, jakiej do tej pory ten blog funkcjonował, nie będzie miał już prawa bytu.

Plany? 

Trudno powiedzieć, jakie. Jest tyle fascynujących rzeczy do zrobienia, że ciężko się określić. Lalki zbieram nadal i choć zmieniłam poważnie swoje priorytety, one zawsze znajdą swoje 5 minut. Mam nadzieję, jeszcze nie raz podzielić się z Wami radością z nowego nabytku, choć i na tej niwie nie obędzie się bez zmian.

Do przeczytania!

16 komentarzy:

  1. Powodzenia w wykuwaniu nowej koncepcji bloga!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie rozumiem twoje zachowanie, bo sam odczuwam to samo. Pełen pokój witryn i wręcz magazyn lalek (fajnie mieć)... pod warunkiem, że ma się ogromne mieszkanie. Mnie już nie rajcują pokoje spełniające funkcję wszystkiego zarazem. Albo salon, albo sypialnia, albo pokój z witrynami, ale lalki w całym domu... NEVER! A blog nie jest obowiązkiem, powinno się pisać wtedy kiedy się ma na to ochotę, a nie, bo terminy gonią i nadszedł kolejny wtorek czy piątek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że nie zamykasz. To jest wiedza i kawał historii. Zamknięcie bloga byłoby jak wymazanie kroniki Długosza. Zmiana formatu i poszerzenie horyzontów? Super! Zaintrygowałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo jestem ciekawa nowej koncepcji a blog ma być przyjemnością... :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja i tak zaglądam tu zawsze z przyjemnością i ciekawościoą- mam swoje najulubieńsze wpisy =)

    OdpowiedzUsuń
  6. zmiany choć nie zawsze odczuwane
    jako konieczne - są jednak nie tyle
    potrzebne, ile po prostu nieuniknione...

    ważne, by nadal były Twoje, dla Ciebie -
    i tego Ci życzę na kolejnej lalkowej drodze...

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę żal, ale rozumiem... Cóż, życie przynosi nowe priorytety, myśli, rozwiązania. Czasem tutaj zaglądam, poszukując rozmaitych lalkowych informacji w starszych postach. To spora wiedza dla tych, którzy dopiero poznają świat i historię lalek. Życzę w każdym razie radości i satysfakcji z osiągania zaplanowanych celów. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się że nareszcie coś napisałaś i że rozwijasz swoje horyzonty :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zmiany sa dobre jesli sie ich pragnie :)Ciekawa jestem do jakich lalek stracilas serce i ,ktore poscilas w swiat :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że zostajesz. To się liczy. A zmiany czasami są nieuchronne.
    Czekam na następny wpis.
    Pozdrawiam walentynkowo :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hello from Spain: I enjoy reading your answers. I agree with you. Keep in touch

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze miec plany I leb na karku :) Fajnie ze nie zamykasz bo zawsze z wypiekami czytam twoje posty. Przeprowadzka z lalkami to naprawde zmora.! Pozdrawiam Dollbby

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie też długo nie było na blogu; minęło chyba pół roku! Przerwa czasem jest potrzebna.
    Do napisania!

    OdpowiedzUsuń
  14. DOKŁADNIE !!! Najważniejsze, że jednak będziesz i nie likwidujesz tego co już napisałaś :) .

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że blog będzie pomału wygasał :( Baaardzo często tu zaglądam, to mój ulubiony blog lalkowy. Niestety, brak stałego miejsca zamieszkania to trudny temat. Sama to przerabiałam i do tej pory mam dwa lalkowe światy: część lalek u siebie i część w domu rodzinnym. Jeśli chciałabyś kiedyś pożegnać się z częścią swojej kolekcji to chętnie odkupię jakieś superstarki z lat 90-tych :) Będę tu zaglądać dalej nawet mimo braku nowych postow bo ten blog to dla mnie prawdziwa skarbinca lalkowej wiedzy i mnóstwo powodu do pisków zachwytu ;)
    Pozdrawiam!!!
    Stella

    OdpowiedzUsuń

Translate

Popular posts

Szukaj na tym blogu