sobota, 21 czerwca 2014

My Scene Dressed to Impress Madison 2004

My Scene Dressed to Impress Madison 2004


My Scene Dressed to Impress Madison 2004


Nie ukrywam, że na dzisiejszy wpis czekałam z wielką niecierpliwością. Najpierw, oczywiście, umierałam z przerażenia, czy zakupiona lalka w ogóle do mnie dotrze i nie zagubi się gdzieś po drodze. Później, jak już przyszła, kombinowałam skąd by tu wytrzasnąć chwilę czasu, żeby ją obfocić i żeby jeszcze towarzyszyło temu odrobinę promieniowania słonecznego. Czekałam i czekałam, aż nie wytrzymałam, i drogą kompromisu wyrwałam 5 minut z cennego grafiku aby wykorzystać dogorywające plamy słońca w moim pokoju i cyknąć sesję.



My Scene Dressed to Impress Madison 2004


Nie macie pojęcia, jak ja chorowałam na tę lalkę. Odkąd dowiedziałam się o istnieniu My Scene Dressed to Impress dostałam istnej szajby na punkcie obu dziewczyn (Madison i Barbie) wchodzących w skład tej serii. Mają śliczne twarze, cudowny wręcz makijaż, a bogata garderoba przyprawia o istny zawrót głowy.



My Scene Dressed to Impress: Barbie & Madison 2004


Obie zostały przedstawione na rysunku znajdującym się na odwrocie pudełka.


Dziś jednak będzie o Madison.


My Scene Dressed to Impress Madison 2004


My Scene Dressed to Impress Madison 2004


Lalka spakowana jest w ogromne pudełko, którego nie sposób było ująć na zdjęciu. Mamy tu aż dwa pełne komplety ubranek i mnóstwo fantastycznych akcesoriów do zabawy.



My Scene Dressed to Impress Madison 2004





Defaultowo lalka ubrana jest w wieczorową suknię, pod którą znajduje się osobliwe dessous...



My Scene Dressed to Impress Madison 2004





Oczywiście ma ono za zadanie ochronić ciało lalki przed zafarbowaniem. Wystający z tyłu drucik, pierwotnie ukryty w połach sukni, jest pozostałością po mocowaniach do pudła.


Montaż lalki w pudełku jest zachwycający, szkoda tylko, że nie zachowano równie wysokiej precyzji przy obróbce niej samej. Madison ma spieprzone rzęsy!!!



My Scene Dressed to Impress Madison 2004


Powyginane, postrzępione, z wypadającymi pojedynczo włoskami. Lalka musiała w takim stanie już zostać spakowana do pudełka, bo samo jej zamocowanie wewnątrz uniemożliwia jakąkolwiek ruch.



My Scene Dressed to Impress Madison 2004


W ramach własnych możliwości podreperowałam szpecący mankament i Madison już jest cała piękna.


Tu w podstawowym stroju. Na drugim zdjęciu dedykowany do niego płaszczyk i srebrny naszyjnik.



My Scene Dressed to Impress Madison 2004


My Scene Dressed to Impress Madison 2004

 Przód i tył.






Nie zapominajmy jednak o tym, że jest jeszcze drugi komplecik ciuszków na zmianę.



My Scene Dressed to Impress Madison 2004


My Scene Dressed to Impress Madison 2004


My Scene Dressed to Impress Madison 2004


My Scene Dressed to Impress Madison 2004


Kwiecista spineczka we włosach Madison jest również składową bogactwa dodatków, z jakimi przychodzi lalka.






Obie dziewczyny z serii Dressed to Impress. Barbie opisywałam tutaj.



My Scene Dressed to Impress 2004: Madison & Barbie



My Scene Dressed to Impress 2004: Madison & Barbie


Z jednej strony strasznie żałuję, że w serii są tylko one dwie, ale z drugiej, chyba i cieszę, bo nie wiem, czy byłabym w stanie kolejny raz podjąć wysiłek, jakiego wymagało ode mnie sprowadzenie tych dwóch, z czego jednej dwa razy (o tym następnym razem). Tak, czy inaczej, Scenkowa zaraza panoszy się w najlepsze, a przecież ja nienawidzę tych paskud!!!!


12 komentarzy:

  1. Nie mogę się pozbyć uczucia, że strasznie mi się gryzą kolory w stroju Mad, ale pewnie zazdrość mnie gryzie, bo już dawno nie czułam tego uczucia "must have".
    Gratuluję, bo wiem, jak bardzo chciałaś tę lalkę. Mam nadzieję, że kiepskie rzęsy nie zepsują ogólnego wrażenia. Z każdym twoim postem, coraz bardziej podobają mi się Scenki (znaczy się, ta "choroba" jest zaraźliwa), nawet cieszę się, że nie wiem od której zacząć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory sukni są oczo.. neonowe, ale bardzo mi się to podoba! Scenkowa zaraza jest nie do odparcia- jak już Ci się jakaś lalka spodoba, to za nią lecą następne...

      Usuń
  2. hehe fajnie mieć taki Power lalkowy :D Ja tak samo jak królik, dawno już nie miałem takiego ...
    Lalka bardzo ładna, pierwszy raz widzę tą Madison :) Gratki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Power lalkowy ma to do siebie, że pojawia się i znika. Są przepiękne lalki, które cieszą moje oczy, nie wzbudzając przy tym wewnętrznej sensacji, i takie, które po prostu zwalają z nóg i krzyczą "odnajdź mnie!!!"

      Usuń
  3. Lalka jest śliczna. Wcale sie nie dziwię, że o nią walczyłaś. Razem z blondynką wyglądają bosko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Obie są śliczne. Kurcze, a jeszcze całkiem niedawno nie przemawiał do mnie "mold" starszych scenek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna, przepiękna. Przemawia do mnie bardziej niż Barbie, ale tak czy inaczej dziwne te modowe wizje miejscami. Suknia wieczorowa do bioder piękna, niżej już nie tak bardzo, ale ona to chyba naj (no, prawie-prawie "naj") piękniejsza Madison.

    A tak w ogóle to nie mogę na nie patrzeć. Tzn. na swoje. Może minie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojojojoj... Cudowna! Najpiękniejsza! Będzie mi się śniła po nocach.

    OdpowiedzUsuń
  7. To jedna z ładniejszych Scenek!rozwaliła mnie jej "bielizna" hahahaha :P Wersja blond jest MNIAM!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Lunarh, wybierasz spośród scenek chyba same najpiękniejsze, aż miło się je ogląda i wcale nie wydają się biczowate... Madison jest śliczna i świetnie ubrana. Scenkowe ciuszki z resztą są dużo ciekawsze niż Barbie i ich koleżanek :-)

    OdpowiedzUsuń

Translate

Popular posts

Szukaj na tym blogu