środa, 15 stycznia 2014

Lalka Liza

Liza doll


Liza doll


Kolejna lalka z tych legendarnych... tych o których tyle słyszałam, a na oczy nie było mi dane zobaczyć, choć w odmienności do lalek Diana, Liza wydaje mi się jakby bardziej znajoma... Może jednak gdzieś mi kiedyś mignęła? W sklepie? U koleżanki?

I tak samo, jak w przypadku Dian, z Lizą również nie wiadomo do końca- skąd się wzięła, kto ją wyprodukował itd. Wiadomo ino tyle, że była tanią, kioskową lalką, którą pamiętają dzieciaki dorastające w latach 80-90ych.



Liza doll


Na Lizę musiałam zapolować, bo kupić ją gdziekolwiek nie jest wcale prostą rzeczą. Podejrzewam, że prędzej można ją trafić na pchlich targach niż w sieci, ale jak na złość, ja niczego takiego nie mam co najmniej w promieniu 30km. Fart mnie jednak nie opuszcza i capnęłam swoją sztukę na jednym z serwisów handlujących używanymi rzeczami. Co bardziej mnie cieszy- lalka jest w świetnym stanie i posiada kompletny przyodziewek. Jest koszulka, spódniczka a nawet kozaczki!

Uwaga: moja Liza posiada zginane w kolanach nóżki!



Liza doll


Wszystkie Lizy, które widywałam na innych blogach posiadają włosy zaczesane pionowo do góry i związane w kitę. Zresztą sposób ich wszycia nie pozwala za bardzo na jakiekolwiek manipulacje. Ja się jednak uparłam i sczesałam pasma ku dołowi. Tym samym odsłoniłam spore fragmenty gołej łepetyny...



Liza doll


Co ciekawe, włosy na pierwszy rzut oka wydają się być sztywne i niemiłe w dotyku, a jest zupełnie odwrotnie. Plączą się potwornie- to fakt, ale w dotyku są bardzo miłe i delikatne. Przystępując do mycia lalki, po jej zmoczeniu mało nie dostałam zawału, gdyż włosy zamieniły się dosłownie w mokrą obślizgłą watę! Byłam niemal pewna, że zaczną rozpadać się w rękach oraz wyłazić lalce z głowy. Na szczęście do niczego takiego nie doszło. Lizę usadowiłam obok grzejnika do wyschnięcia, a następnie delikatnie wyczesałam.



Liza doll


Liza przyjechała do mnie mocno zakurzona i z lepkimi plamami na twarzy, które zeszły po przemyciu wodą z mydłem. No i niech ktoś powie, patrząc na powyższe zdjęcie, że ta buzia jest brzydka?


25 komentarzy:

  1. Lizę da się jeszcze uczesać w "kitkę do tyłu" ;) Nie jestem pewna, czy kozaczki są oryginalne, bo Lizy sprzedawano zwykle bez butów. No chyba, że Twoja, to ta DeLuxe wersja, co miała zginalne kolana.
    Tak czy inaczej- Liza jest świetna! Z żadną lalką nie mam tak miłych wspomnień ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tą lalkę pierwszy raz zobaczyłem u Dollbbiego, absolutnie nie mój klimat. No niestety ja nie będę poprawny politycznie tym razem i odnosząc się do twoich słów we wpisie: "...No i niech ktoś powie, patrząc na powyższe zdjęcie, że ta buzia jest brzydka?...", mówię: "Ta buzia niestety jest brzydka", może i ona legendarna, może i wartościowa, może i cenna...ale uroku, to ona dla mnie nie mam najmniejszego. Ale to oczywiście moje zdanie. Tak czy inaczej pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że ona marnej jakości, że ma dziwną szyję i wielki łeb, ale tak sama samiutka twarz, bez reszty, nic a nic Cię nie wzrusza? ;)

      Usuń
    2. ...no nic, nawet trochę, ani serce nie drga, ani powieka... Ale ja to typowy samiec, wzrokowiec, coś jest dla mnie piękne albo nie. Gdyby to był człowiek, to bym powiedział: "uroda to nie wszystko, ktoś cię pokocha za piękne wnętrze", ale skoro to lalka, to jej mówię: "kochana, Chińczycy to Ci urody za grosz nie dali" :)

      ...wiem, okropny jestem :)

      Usuń
    3. :D Phe, oko to Ci dopiero zbieleje, jak pokażę mieszkańców gabloty z najwyższej półki :D

      Usuń
  3. Śliczna twarzyczka, prawie bez makijażu ale uniesione brwi wymownie świadczą o tym, że coś ją mocno zdziwiło...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tą lalką, ale buty za to wydają mi się znajome. Miałam pustego klona z takimi butami tylko w kolorze różowym. Twarz natomiast była inna mniejsza. Kto wie może to ten sam producent?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, takich kozaczków to też widziałam mnóstwo, nawet u starych vintage'owych lalek :)

      Usuń
  5. Mialam podobna,bo o Barbie z Pewexu moglam jedynie pomarzyc wtedy....nie palam jednak miloscia do wspomnien o niej ;-) i az dziwi fakt,ze twoja tak pieknie sie zachowala :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Mimo trudnej urody, ma ładną buzię, taką niewinną...

      Usuń
  6. jest śliczna. ja czasem żałuję, że sprzedałem swoją no ale... :] Gratuluję :D
    Włosy to fakt! Mylne wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniale widzieć u Ciebie Lizę, bo to niewątpliwy rarytas i kawałek lalkowej historii, ale ja też bym musiała skłamać, żeby powiedzieć tej biednej lalce jakiś komplement ;) Napisałaś o niej jako o taniej, kioskowej lalce. Co ciekawe, ja mam o niej zgoła inne wspomnienia. Pamiętam jak o Lizie trąbiono w telewizji zanim się pojawiła. Było o niej w programach dla dzieci, a nawet bodajże w Dzienniku - producent musiał mieć jakieś niezłe chody. Mówiono o niej jako o polskiej Barbie, więc ja się wtedy strasznie napaliłam, że to będzie Barbie, ale taka naprawdę, na licencji Mattela tylko wyprodukowana w Polsce;) No i jakiś czas potem zobaczyłam wreszcie tą 'polską Babie' na wystawie papiernika na Warszawskiej Starówce. Pamiętam, że byłam wstrząśnięta jej ceną. Wydawała mi się okropnie droga (mimo że byłam raczej dzieckiem przy kasie). To znaczy, oczywiście nie była tak droga jak Barbie, ale jej cena była naprawdę wygórowana, zwłaszcza w kontekście jej koszmarnego wykonania. Do teraz pamiętam siebie stojącą przed tamtą wystawą, jak wpatruję się w polską Barbie i kontempluję ten gruby root nad jej czołem (miałam wtedy wrażenie, że włosy zrobione ma z żyłki), chałupniczy makijaż i ten dziwny dziwny plastik... Moja Babie się chowa ;D Więc tak się zastanawiam... może cena Lizy na początku była bardziej ambitna, a później, kiedy okazało się, że lalka nie sprzedaje się tak jak planowano, produkująca ją firma (bo zdaje się byli to jacyś prywaciarze), spuściła z tonu i Lizę sprzedawano taniej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja tej lalki z dzieciństwa nie pamiętam, tak samo reklam i programów, w których wystąpiła. Wiem tylko jak wygląda i to też dzięki osobom z innych blogów, które wcześniej chwaliły się swoimi egzemplarzami.

      Usuń
    2. Ja tylko chciałam sprostować, że ona nie wystąpiła osobiście w żadnym programie. Cała promocja Lizy miała miejsce na długo przed tym zanim lalka została wydana. Kiedy Liza wreszcie się ukazała, nie było o tym głośno. Co jeszcze ciekawsze, ja też nigdy więcej nie widziałam Lizy w żadnym sklepie. Widziałam ją tylko ten jeden raz. Jest to naprawdę dziwne, bo jako dziecko każdą wolną chwilę spędzałam ganiając po mieście w poszukiwaniu lalek lub czegoś dla lalek ;) W związku z tym przypuszczam, że nakład Lizy nie mógł być zbyt duży, bądź też nie była produkowana zbyt długo.

      Usuń
  8. Moja pierwsza barbiowata lalka! Mam ją do dziś - choć ciałko przedstawia wiele do życzenia (nie miało zginanych nóżek ale ja je i tak zginałam (facepalm) przez co popękały na zgrzewach. Nie mam serca jej się pozbyć i jest w mojej kolekcji choć nie zbieram takich lalek... Twoja jest prze urocza! Mojej Lizie zakręciłam włosy, żeby miała jakąś fryz i nawet udało mi się ukryć te łysinki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładna nie jest ale wzrusza nieporadnością wykonania . Poza tym to mała karteczka z historii barbiopodobnych i z pewnością warta posiadania :) .

    OdpowiedzUsuń
  10. Rarytasik. Niby lalka z moich czasów, ale gdyby nie blogi, tobym o niej nie wiedziała:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej, to jest dopiero uroda dla koneserów.
    Bużka wyglądałaby sto razy lepiej gdyby nie to koszmarne łączenie na szyi. Może przymusowe apaszki załatwiłyby sprawę...

    OdpowiedzUsuń
  12. Haha jak ja tej lalki nienawidzę : ) to była moja pierwsza "Barbie" i jak na złość jej ciało było strasznie guzowate, to chyba byl jakiś defekt fabryczny. Niemniej gratuluję zdobycia jej w stanie kompletnym 😄

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie planujesz jej może sprzedać...? Taką miałam w dzieciństwie, a przynajmniej bardzo podobną, bo moja miała jeszcze serduszko na policzku i bardzo jej poszukuję. Właśnie z taką buzią, a nie z późniejszymi pyszczkami. :-( Gdybyś kiedyś chciała sprzedać... Pomyśl proszę o mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona już nie mieszka u mnie. Pojechała do osoby, która również o niej marzyła. Na pociechę Ci powiem, że ja czasem trafiam na Lizy. Wezmę dla Ciebie, albo dam Ci cynk, jakby była gdzieś w sieci :)

      Usuń
    2. Dziękuję! Będę wdzięczna! Zależy mi na tym właśnie pyszczku! Uściski!

      Usuń

Translate

Popular posts

Szukaj na tym blogu