sobota, 7 września 2013

My Scene Goes to Hollywood Chelsea 2005

My Scene Goes to Hollywood Chelsea 2005


My Scene Goes to Hollywood Chelsea 2005


Wiecie jak to jest. Ludziska często wystawiają lalki w zestawach i chcąc nie chcąc, trzeba brać wszystko jak leci, nawet, jeśli tylko jedna z nich wszystkich stanowi jakąś wartość. W ten sposób łatwo się stać posiadaczem niemałej kolekcji chińskich klonów, wymemłanych półłysych Basiek i generalnie lalek, których niekoniecznie się jest fanem. Np.:


Dolls mix


Pośród różnych lalkowych dziwadeł trafiały się także My Scene. Nie kłócę się: są to lalki naprawdę porządnie wykonane, zwykle z pięknymi gęstymi włosami i fajnymi ciuszkami, ale ich twarze! Nie mogłam nigdy zrozumieć, czemu są tak wulgarne? Wielki łeb, wielkie oczy i tona, naprawdę tona zbędnego makijażu. Co mi się trafiła jakaś Scenka, natychmiast się jej pozbywałam. A były różne: blondynki, czarnule, z prostymi i z kręconymi włosami. I żadna, ale to żadna mi się nie spodobała. Trafiłam jednak na Goes to Hollywood Chelsea z 2005 i zakochałam się! Pierwsza Scenka, która stopiła moje serce do imentu...


My Scene Goes to Hollywood Chelsea 2005


Chelsea posiada brązowo-rude włosy przetykane złocistymi pasemkami, wielkie brązowe oczy ozdobione czarnymi wszytymi rzęsami i przyjemny uśmiech nie zdemolowany jadowitym różem. To zdecydowanie najładniejsza lalka My Scene, jaką było mi dane oglądać i na żywo i na zdjęciach w sieci.


My Scene Goes to Hollywood Chelsea 2005


Lalka ubrana jest w strój zimowy pochodzący z serii My Scene Icy Bling. Pierwotnie nosiła go także Chelsea. Ciekawe jest to, że trafił do mnie na jeszcze innej lalce, której tożsamości do dziś nie rozszyfrowałam.


My Scene Goes to Hollywood Chelsea 2005


Chelsea jest w przyzwoitym stanie, choć tu i ówdzie ma popodcinane włosy. Nie ma także biżuterii ani skrawka swojego oryginalnego stroju.

W warkoczykach wygląda przeuroczo!




I takim to sposobem, znów wkrada mi się do kolekcji lalka, której nigdy miało nie być.




Na koniec dodam, że obecnie ważą się losy jeszcze jednej Scenki, która znalazła u mnie tymczasowe schronienie. Ale o tym, to już innym razem :)

14 komentarzy:

  1. Bardzo podobają mi się u tych lalek prawdziwe rzęski , od razu twarzyczka nabiera innego wyrazu. Może gdyby miały inne usta - nie takie naboksowane:) to sprawiałyby inne wrażenie, bo rzeczywiście wykonane są solidnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkich lalek kochać się nie da - do mnie też trafiło sporo egzemplarzy które musiały iść w świat. No cóż, kiedy jest się dzieckiem, to nawet najokropniejszy paszczak może być tym ukochanym, ale kiedy człowiek dorasta to robi się wymagający i robi "odsiew".
    Fajnie, że spodobała Ci się choć jedna Scenka. Pomimo mocnego makijażu (ciemne usta, rzęsy i obramowanie oczu) nie jest wulgarna. Wydelikatniała dzięki srebrzystemu strojowi i skromnej fryzurze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hello from Spain: Stunning My Scene. I love it. She is very trendy, keep in touch

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta seria jest moim zdaniem całkiem udana, niestety moja Madison nie miała szczęścia, i do mnie dotarła w stanie śmietnikowym- gdzie pewno zakończy swoją u mnie karierę. Uwielbiam stroje z zimowej serii, a Chel wygląda w nich świetnie- i te warkocze!
    Cieszę się, że polubiłaś chociaż troszkę scenki :)




    Bardzo cicho spytam, czy dostałaś wiadomość na DF?

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo podba mi się kolor jej włosów i ubranie!szczególnie spodnie i kurteczka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak na razie zjawiła się u mnie tylko jedna My Scene w celu zmniejszenia jej głowy. Eksperyment się powiódł i lalka mieszka z nami na półce z innymi Barbarami mojej córki. Mnie jakoś My Scene nigdy nie porwało, miałam te same odczucia co Ty. Nie mogłam pojąc fenomenu tych lalek. Ta rzęsiasta bardzo ciekawa, jeszcze takiej na żywo nigdy nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubiłam "Majsinek", choć mam w kolekcji aż 22 sztuki. Jednak teraz wydają mi się ładne, a nawet piękne...przy Monsterkach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak spojrzała na pierwsze zdjęcie, to miałam wrażenie, że ma na sobie kreację rodem z bajki, srebrną suknię z kryzą;)

    Z tym delikatnym jak na scenki buziakiem, mogłaby być księżniczką Disneya:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aniu, trzeba przyznać, że faktycznie jest piękna- delikatny makijaż i sprawia takie normalne wrażenie, że aż miło na nią popatrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Scenki są fajne :) Szczególnie pierwszych kilka serii wyszło Mattelowi. W ramach pierwotnej koncepcji każda z dziewczyn miała własną wyrazistą osobowość, własny styl w ubieraniu, uczesaniu i makijażu (wszystko w detalach opracowane przez projektantkę). Nie wiem, czy wiesz, aleChelsea np. była pomyślana jako dziewczyna ubierająca się w stylu bohoo. W późniejszych seriach to zupełnie zanikło, lalki zlały się w jedno, a makijaże zrobiły się tak jak piszesz, wulgarne. Pechowo, te pierwsze najciekawsze serie umknęły uwadze wielu osób, bo My Scene z tymi swoimi wielkimi głowami były chyba zbyt wielką nowością.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaka ona słodka. Naprawdę ślicznie jej w tych warkoczykach. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. śliczna jest ta Twoja scenka :) ja też mam tylko dwie bo generalnie mam podobne zdanie na temat ich urody - zwłaszcza jeśli chodzi o uściory :D a lalki z tego mixu chętnie bym ze 3 przyjęła :)

    OdpowiedzUsuń

Translate

Popular posts

Szukaj na tym blogu