czwartek, 2 sierpnia 2012

Simba Steffi Love, Super Romantic Wedding

Simba Steffi Love, Super Romantic Wedding


A tego to się nie spodziewaliście!.. i ja w sumie też nie... Oto Steffi! Steffi w wersji romantyczno- ślubnej:



Simba Steffi Love, Super Romantic Wedding


Nie jestem fanką lalek Steffi i gdyby nie zrządzenie losu, nigdy nie weszłabym w posiadanie jednej z nich. A tak... mam. Zrobiłam mały research i zorientowałam się, że Steffka ślubna jest jedną z takich, chyba, lepsiejszych na rynku. Sprzedawana w eleganckim pudle z masą gadgetów, takich jak pierścionek czy bransoletka dla małej dziewczynki. Na zdjęciach promocyjnych prezentuje się nieco lepiej, i śmiem sądzić, że jest to głównie efekt dużej dawki Photoshop'u, gdyż lalka jest wyjątkowo mało fotogeniczna i ogólnie niesympatyczna w obejściu.



Simba Steffi Love, Super Romantic Wedding


Twarz Stefy to porażka. Małe oczka bez wyrazu, mdły uśmiech i przesadnie wąskie brwi. Strasznie nie podoba mi się miejsce łączenia głowy z szyją. Jest dziwna- jakaś taka krótka, masywna, zaś kark lalki wygląda jak u spasionego byczka.


Włosy lalki są dość sztywne, bardzo się kołtunią i elektryzują. Przy czesaniu wychodzą garściami. Z frontu znajdują się dodatkowo dwa równe pasma jaśniejszych włosów przetykanych mieniącymi nitkami. Całość związana w koński ogon.



Simba Steffi Love, Super Romantic Wedding


Steffi ubrana jest w białą suknię ślubną, której dół ozdobiony jest brokatowymi esami-floresami. Całkiem fajna, tylko że ciągle zjeżdża z ramion... Na zdjęciu nie widać stóp i bardzo dobrze, bo nie byłam w stanie dopasować żadnych bucików- Steffki mają szersze stopy od Barbie, więc średnio możliwe jest dopasowanie jakiegokolwiek obuwia mając do dyspozycji tylko te baśkowe- chyba, że jakieś kozaczki.


Wiecie, widywałam starsze modele lalek Steffi i tamte były dużo przyjemniejsze. O wiele ciekawsze, ładniejsze buźki i ogólnie, jako lalki, mniej tandetne. Oczywiście, nie uważam Steffek za zupełne byle co, a'la paskudne wydmuszki plastikowe Made in China, bo faktycznie są zrobione solidnie i z jakąś tam dbałością o szczegóły, ale one są totalnie bez polotu! Kolejna rzecz jest taka, iż każda Stefka jest taka sama! Inna sukieneczka, inny dodatek, ale twarz TA SAMA! Czy producentowi się wydaje, że dzieciakom jest wszystko jedno? Że wystarczy, żeby było dużo różu i blond kita na głowie? Tak wiem, widziałam kiedyś Stefę nie-blondynkę, ale co z tego...


Dobra, podsumowując- kocham moje Baśki i nie będę zdradzała ich ze Steffami, chyba, że trafi mi się jakiś starszy model. Te, z lat 90-ych bywały naprawdę ładne i nie obrażę się, jak trafi mi się jakiś egzemplarz, zwłaszcza ciemnowłosy :)


PS. Podejrzewam, że mój wpis może się wielu osobom nie spodobać-  przyznaję, że w sprawach lalek Simby jestem totalnym laikiem i być może nie powinnam pyszczyć, dopóki nie zgłębię tematu bardziej, ale prawda jest taka, że po obejrzeniu iluś tam Steffek na półkach w hipermarkecie, jestem kompletnie zdegustowana...


6 komentarzy:

  1. Mimo całej mojej sympatii dla Stefek, zgadzam się, że czegoś im brakuje. Te starsze miały okrągłe, śmieszne buzie, które wielu osobom się nie podobają, chociaż ja mam ogromny sentyment. Te współczesne... nie mają nic, co by mnie do nich przyciągało. Z tych nowych mam tylko jedną, szatynkę, z okresu, kiedy wchodził nowy mold, i trzymam ją jako ciekawostkę historyczną (kiedyś). :) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej buziak ma potencjał - rysy są regularne i drobne. Gdyby dorwał ją zdolny OOAKowiec, to z lalki zrobiła by się księżniczka.
    Najbardziej w jej twarzy przeszkadzają mi rozchylone usta i mam wrażenie, że lala za chwilę wysunie zza warg język i zacznie się głupkowato ślinić. U Steffi okropne są też dłonie (i u starych egzemplarzy i u nowych typów) Są niby malutkie, ale tak nieudolnie wyrzeźbione, że wyglądają jak łopatki.

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam się z wami nowe steffi to nic ciekawego , minusem lalek jest ta sama twarz , zresztą stare steffy miały coś w sobię ten czar , a te są takie plastikowe , jak tanie klony

    OdpowiedzUsuń
  4. heh jak to zgredka pwoiedziła... na ooak. Nieraz robiłem ooaki na stefkach i wychodziły fajnie!
    Co do nowych modeli - koszmar jak dla mnie... nuda wtórna i tandetna... starsze jak mi sie kiedys podobały tak teraz... bleee. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. do mnie też steffie jakoś nie przemawia...

    OdpowiedzUsuń
  6. Uff, a bałam się, ze zostanę zdrowo zwymyślana za niezbyt przychylną opinię na temat Steffek. No ta dzisiejsza, to na pewno mi się nie podoba. Ale kto wie, może jeszcze trafię na jakiś sympatyczny egzemplarz... :)

    OdpowiedzUsuń

Translate

Popular posts

Szukaj na tym blogu

Archive