czwartek, 10 maja 2012

My First Barbie 1982

My First Barbie 1982


Ha, dopiero co opisywałam Baśkę My First z 1984 roku, wyrażając wielki podziw dla jej zaskakujących brwi, a tu już jej siostra (równie zaskakująca) puka do drzwi mojej szklanej gablotki! Podobna, acz inna. Zaledwie dwa lata starsza a różnic, mimo, iż na pierwszy rzut oka niedostrzegalne, jest od groma.



My First Barbie 1982 + My First Barbie 1984


Z prawej, jak widzicie, znajduje się młodsza z sióstr (pełny jej opis znajdziecie pod tym adresem: My First Barbie 1984). Posiada ona nieco bujniejsze i jaśniejsze w kolorze blond włosy, które układają się w intensywne fale i tworzą nad czołem zalotną grzywkę. Ma też jaśniejszą karnację skóry a w oczach, tzw. błysk umiejscowiony jest z lewej strony oka, kiedy u starszej Baśki, zlokalizowany jest w samym jego środeczku.



My First Barbie 1982


Większych różnic poza tym nie dostrzegam, poza jedną fundamentalną- otóż ciała obu sióstr są zupełnie inne. Zaledwie dwa lata starsza pannica, posiada jego starszy typ. Główka nałożona jest na sztywno wystający bolec z szyi, ramiona można spokojnie wyjąć z korpusu, jak u tańszych typów lalek, zaś wszelkie informacje na temat kraju produkcji itd można odczytać z tyłeczka, nie zaś z dolnej partii pleców, jak to u większości Barbie bywa. Stópki są kanciasto zakończone i mają ładnie wyodrębnione paluszki. Młodsza siostra ma już wersję zaokrągloną.



My First Barbie 1982


Chciałabym rzec, że moja dzisiejsza bohaterka wpisu nie posiada swojego oryginalnego ciuszka, który stanowi romantyczna, różowa kraciasta sukieneczka wykończona koronką (O taka), ale... mam inną oryginalną, której zdjęcie, nie moje zresztą, a zapożyczone, widnieje po lewej stronie ekranu. Jak widać, ubranko jest dedykowane właśnie My First Barbie i to ona występuje na opakowaniu, jako modelka :D Podobne buciki też bym znalazła, ale nie pomyślałam o tym będąc już w ferworze robienia zdjęć.



My Fisrt Barbie Fashion # 4868


Sukieneczka jest wielce romantyczna i przywodzi na myśl łubiankę z truskawkami, albo jeszcze lepiej- truskawki ze śmietaną i cukrem ^^ Różowa góra z falbanką i motyw truskawek u dołu. W pasie ciemnozielona tasiemka- jak listek truskawki. Jedyne, co mnie denerwuje to rodzaj materiału, kojarzący się mocno z ortalionem i niezupełnie spasowanie w talii. Kiecka jest za luźna. Należałoby przeszyć zatrzaski, co też planuję zrobić.


Spróbowałam moją Baśkę ucharakteryzować podobnie, jak modelkę ze zdjęcia, które umieszczone jest na opakowaniu ubranka i wyszło to o tak:



My First Barbie 1982


No, co? Też ma dwa kucyki z kokardami! Mogłabym jeszcze delikatnie podkręcić włosy, ale już nie chciałam męczyć mojej staruszki. Jakby nie patrzeć, to jedna z moich najstarszych rezydentek. Do kompletu brakuje mi jeszcze trzeciej siostry My First, najstarszej, bo z roku 1980- o tym samym rysunku oka. Tamta posiada żółty kostium z niebieskimi wykończeniami i jest najmniej romantyczna z tej trójcy, ale chyba najciekawsza.



My First Barbie 1984 + My First Barbie 1982


Miłego wieczoru! Jutro piątek! :D

środa, 9 maja 2012

Jewel Secrets Barbie 1986

Jewel Secrets Barbie 1986



Jewel Secrets Barbie 1986


Bohaterką dzisiejszego wpisu jest przepiękna blond dama, która o mały figiel nigdy nie zagościłaby na łamach tego blogu i to z mojej winy. Zanim do mnie dotarła, przeleżała zamknięta w starej dziecięcej walizce, gniotąc się z innymi lalkami i zatęchłymi szmatkami, wiele, wiele lat. Tak naprawdę, to z powodu tej konkretnej lalki nabyłam ową walizkę z niepewną zawartością, a ściślej, dzięki jej bardzo charakterystycznej różowej sukni, która nie tylko spełnia rolę elementu ubioru lalki, ale stanowi również gustowną torebeczkę dla małej dziewczynki, na jej drobne skarby.



Jewel Secrets Barbie 1986


O, tak właśnie to wygląda (spójrzcie na zdjęcie powyżej)- różowy dół sukni w srebrne paseczki, wykończony w pasie białą koronką. Z tyłu idzie różowa tasiemka, którą można ścieśnić suknię i zamknąć hipotetyczną torebkę. Jeśli by zdjąć różowe ustrojstwo, lalka wygląda tak:



Jewel Secrets Barbie 1986


I taki wariant bardziej mi się podoba. Baśka zyskała na smukłości, a suknia, tzn. torebka bardziej mi się widzi, jako rezerwuar kosztowności...


Ale, ale pewnie dalej się zastanawiacie, skąd to moje wstępne biadolenie, iż lalka mogła nie ujrzeć światła blogowego... Otóż... pośród kilku innych dziewuszek, które mieściła wspomniana wyżej walizka, Jewel Secrets Barbie była w najtragiczniejszym stanie. Pomijam już fakt, że głowa leżała osobno od ciała, to zdobiące ją włosy stanowił jeden wielki tłusty dread. Zgroza, szatan i koniec świata. Aż żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia, ażeby przedłożyć Wam dzisiaj jako dowód.



Jewel Secrets Barbie 1986
Minęło wiele dni, zanim w ogóle odważyłam się z tym cokolwiek zrobić. Na nieszczęście moje, ale jeszcze większe lalki, zabierając się za odrestaurowywanie włosów, miałam niekonieczny nastrój, żeby nie napisać, że po prostu tragiczny. Chodziłam poddenerwowana, już sama nie pamiętam czym (PMS, albo coś :3). Dodatkowo źle na mnie działała myśl, że nie do końca zakup spełnił moje wyobrażenia. Włosy za nic nie dawały się rozczesać, a mnie brała coraz większa cholera. Udałam się do kuchni, nastawiłam wodę w czajniku modląc się, żeby to mi pomogło ujarzmić ten koszmar na głowie. I rzeczywiście tak też się stało, ale... wrzątek bardzo źle podziałał na samo tworzywo głowy i pukle zaczęły wychodzić pęczkami. Bardzo możliwe, że i ja zaczęłam szarpać się w poczuciu, że i tak schrzaniłam sprawę. Na boku głowy lalki pojawiła się szczelina... Bok główki po prostu pękł, a ja dostałam zawału... Tak mnie to przeraziło, że natychmiast zapakowałam nieszczęsną Baśkę do pudła a sama przeszłam w tryb żałoby polalkowej, trwającej dobre dwa miesiące... Uwierzcie mi, że ja nie chciałam wiedzieć, czego właśnie dokonałam...


Rozpłatałaś mi głowę, ty morderczyni lalek...


Ale przyszedł dzień, kiedy to w trakcie rozmowy z moim gościem, postanowiłam wyciągnąć biednego trupka w celu ponownego przyjrzenia się problemowi. Z zaskoczeniem  stwierdziłam, że pęknięcie na główce wcale nie jest takie duże, a włosów wciąż jest niemało. Mimo, iż byłam przekonana, że będą one wciąż wychodzić pęczkami, tkwiły mocno i dzielnie znosiły moje ponowne próby rozczesywania. Tym razem podeszłam do sprawy arcydelikatnie i po kilku godzinach pracy, moim oczom ukazały się piękne błyszczące fale, które umiejętnie spięte i lekko podwinięte zasłoniły przerzedzenia i pęknięcie na boku głowy.


Ta historia dała mi wiele do myślenia. Z lalkami (i nie tylko) trzeba obchodzić się naprawdę ostrożnie i nie wyładowywać na nich swoich frustracji. Myślę, że miałam wtedy drobne załamanie związane z tym, że nie stać mnie było na zakup nówki wprost z pudełka, że musiałam się użerać z lalkami po przejściach, które czasem są w całkiem dobrym stanie, a czasem w wręcz tragicznym, że nie posiadają kompletnego ubranka, a o bucikach czy biżuterii można zapomnieć. Ale przecież, na dobrą sprawę, ja to właśnie pokochałam- te użeranie się- czesanie, odświeżanie, szukanie oryginalnej garderoby. Odnalazłam się w tym i już tak bardzo mnie nie ciągnie do pudełek. Chcę się bawić, chwalić nieudolnymi fotkami i pisać trzy po trzy o lalkach, których nie miałam szansy posiadać będąc dzieckiem. Zwariowałam, no... ale dobrze mi z tym...



Jewel Secrets Barbie 1986


Dobra, to skoro już się powywnętrzałam, to może skrobnę kilka słów o samej Baśce. Przede wszystkim urzekają mnie w niej jej fioletowe oczyska okolone milionem granatowych rzęs i wykończone niebieskim cieniem do powiek. Zwracam też uwagę na to, co znajduje się jeszcze powyżej nich, czyli brwi! Jasnobrązowe, składające się z kilkunastu kresek, są niepodobne do żadnych innych, które występują u Barbie. Podejrzewam, że to cecha charakterystyczna serii Jewel Secrets. Bardzo mi się podoba kolor ust, nawiązujący do różowej sukni. Ogólnie makijaż nie za mocny, ładnie podkreślający urodę Baśki.


Nazwa Jewel Secrets zobowiązuje, a tu u mnie wielkie de... ponieważ nie posiadam ani fragmentu biżuterii. Kolczyków i pierścionka brak, nie ma też wielkiego wisiora/ kolii (czy jak to nazwać), który średnio mi się podoba, ale stanowi charakterystyczny element wystroju. Mnie on się kojarzy ze srebrnym śliniakiem dla bobasów, ale to szczegół... :3


Jakby kto pytał, to butki wykorzystane do zdjęcia zapożyczyłam od Crystal Barbie.


OK, trochę było biadolenia, ale ostatecznie wszystko skończyło się dobrze, czyż nie? Dbajcie o swoje trupki i róbcie im dużo zdjęć, żebym miała co oglądać :D

niedziela, 6 maja 2012

Beach Blast Barbie 1988

Beach Blast Barbie 1988


Jedna plażówka już była, to lecimy z następną! Proszę Państwa, oto Beach Blast Barbie z roku 1988!



Beach Blast Barbie 1988


Baśka: No już mi nie wypominaj tak tego wieku... : /



Oj, cicho tam! Wet' N Wild Barbie jest Twoją (prawie) rówieśnicą a jakoś się tak nie maże, jak ty...



Beach Blast Barbie 1988 + Wet' N Wild Barbie 1989


Ano właśnie, na fotce powyżej macie porównanie obu plażowych dziewuszek.  Ta z lewej, czyli Beach Blast Barbie różni się i to poważnie od mokrej i dzikiej koleżanki. Po pierwsze, ma dużo ciemniejszą karnację a twarz jest mniej pyzata i wykonana z innego rodzaju tworzywa, niż główka drugiej lalki. Jest w dotyku twarda i bardziej śliska. Osobiście, nie podoba mi się to i kojarzy mi się z całą czeredą tzw. tanich lalek Barbie. Tworzywo te jest cholernie podatne na brudzenie się a pozbycie się z niego plam i zabrudzeń graniczy z cudem.


I kolejne zdjęcie plażowiczek. Możecie na nim dostrzec odbarwienia na nogach Beach Blast Barbie, powstałe od sama nie wiem czego- czy to od promieni słonecznych, czy jest to efekt upływu czasu- nie mam bladego pojęcia. Skąd się to cholerstwo bierze? Może ktoś podpowie?




Beach Blast Barbie 1988 + Wet' N Wild Barbie 1989


Trochę mnie dziwi wdzianko dzisiejszej bohaterki. Strasznie toporne! Ugotowałabym się chyba w czymś takim na plaży. Różowo-czarne z zielonym niby suwakiem i wielkim B na klacie. No co to jest? : / Kto to projektował? Pozwać go!



Beach Blast Barbie 1988 + Wet' N Wild Barbie 1989


No i kwestia opalenizny- rozumiem, że dziewczę pod strojem jest blade jak prosię, chyba że... >:D ... chadza na plaże nudystów...


Uważam, że kobita jest za bardzo opalona! Kojarzy mi się z rodzimymi fanatyczkami solariów, istna skwarka! Do tego te platynowe włosy i czarcie brwi... brrrr...


I żeby nie było! Ja lubię tę Baśkę, ale uważam, że powinna nieco spasować z tym opiekaniem się na słońcu, toż to niezdrowe!



Beach Blast Barbie 1988


Baśka: Oj, nie pitol, już... zazdrościsz i tyle...


Cicho. Włosy- pogadajmy o włosach. Są zupełnie niezłe! Nie lubię co prawda blond włosów i to jeszcze karbowanych, ale w przypadku plażowiczek,wygląda to całkiem efektownie. Moja Baśka przyjechała do mnie nieco poczochrana, ale nie na tyle, żebym pół nocy musiała się nią zajmować. Włosy wciąż trzymają fabryczne karby, poza grzywką, która zawija się nad czołem i nie wiadomo, po co w ogóle jest. Bez niej, byłoby lepiej. :D


A tu możecie zobaczyć, jak wyglądają obie lalki, a raczej ich włosy, z tyłu.



Beach Blast Barbie 1988 + Wet' N Wild Barbie 1989


Beach Blast Barbie 1988
Wracając do Beach Blast Barbie. Po prawej stronie główki, możecie dostrzec spinkę. Tak naprawdę to trzyma ona dodatkowy pukiel włosów, który można spokojnie odpiąć i np. przypiąć sobie do grzywy


Przypnę se... jestem blond... Me gusta...


I z tej okazji znowu czuję się oszukana. Podobno ten przypinany pukiel ma zmieniać kolor pod wpływem światła na kolor różowy! Pic na wodę, fotomontaż :( U mnie ten gadget nie działa. Trzymałam pod lampką, nagrzewałam, zanurzałam w ciepłej wodzie i nic. Ni dudu, żadnej reakcji. Skandal! >:(


No, jedyna pociecha, że dodaje dodatkowej objętości fryzurce lalki, a spinka sama w sobie wygląda fajnie i pasuje do reszty stroju.



Beach Blast Barbie 1988


Spójrzcie na buziak Baśki. Poza tym, że za ciemny (tak, będę się tego czepiała!), to całkiem możliwy... acz nudny! Bo co ciekawego wielce w standardowo niebieskich wielkich oczach wykończonych granatową kreską i liliowym cieniem? Na szczęście z ustami nie przesadzili i są w ładnym różowym, nie za jasnym i nie za ciemnym odcieniu.


Jakiegokolwiek biżutu brak, no chyba że liczylibyśmy spinkę we włosach. I gut, przesadzać też nie ma co, choćby po to, żeby nie płakać potem po wyrwanych z uszu kolczykach, zagubionej bransoletce, czy czymkolwiek innym.

OK, to byłoby na dziś tyle. Idę odprowadzić Baśki do szklanej gablotki, a Wam życzę miłego popołudnia!



Dopisek z dnia 27.08.2012


Trafiła mi druga Baśka z serii Beach Blast. Trochę w gorszym stanie, z przerzedzonymi włosami i bez swoich firmowych ciuszków. Przez wiele lat przeleżała w jakimś pudle, z główką mocno nabitą na szyję, w związku z czym wydaje się ją mieć nieco bardziej pucułowatą. Obie dziewczyny zostały wyprodukowane w Chinach i nie widzę między nimi jakichś większych różnic. Jedyne, czego się dopatrzyłam, to jaśniejsze brwi w przypadku nowszej Baśki, co może być wynikiem gorszego przechowywania, oraz delikatne, niemal niewidoczne różnice w malunku oczu.



Beach Blast Barbie 1988 x2


"Nowa" Baśka znajduje się po prawej stronie. Jej jaśniejsze (być może wypłowiałe), brwi nadają twarzy nieco łagodniejszego wyrazu.


Ciekawostką na koniec niech będzie, iż pierwsza moja Beach Blast ostatnie 20 lat spędziła w Stanach, gdy zaś druga w Polsce.

piątek, 4 maja 2012

Belinda from Barbie and the Sensations 1987

Belinda from Barbie and the Sensations 1987


Belinda from Barbie and the Sensations 1987


Witajcie! Ostatnio na kilku wątkach i w komentarzach na blogach różnych osób rozgorzała dyskusja na temat wyższości tzw. koleżanek Barbie nad nią samą. Oczywiście, nikt nie próbuje podważać pozycji królowej, ale fakt faktem, że blond włosa piękność potrafi się opatrzyć i znudzić. Nie na długo oczywiście, ale warto w tym czasie przyjrzeć się uważniej jej uroczym towarzyszkom- czarnulkom, rudzielcom, skośnookim i tym o ciemniejszym kolorze skóry.


Ja sama coraz większym uczuciem darzę  nieliczne towarzyszki Barbie zamieszkujące moją gablotkę. Trafiło mi się ich kilka, w pewnym sensie, przypadkiem- a teraz już wiem, że bez nich zupełnie nie wyobrażam sobie mojego kolekcjonowania.



Belinda from Barbie and the Sensations 1987


A dziś, przedstawiam Wam Belindę- czarnoskórą piękność, będącą członkinią muzycznego gangu Barbie and the Sensations. Przyjechała do mnie z dalekiej Ameryki wraz z dwoma innymi lalkami, które tak, jak i ona śmierdziały stęchlizną, lepiły się od kurzu, a ciała ich i ciuszki pogryzione były przez, buszujące zapewne po strychu poprzedniego właściciela, szczury. Akurat Belinda zachowała się w najlepszym stanie z tej trójcy i z dumą muszę przyznać, że wygląda niemal, jak wyciągnięta z pudełka. Długa, gorąca kąpiel pomogła zniwelować zapaszek i pięknie odświeżyła pannicę.


Zostały jedynie nieusuwalne odbarwienia na nogach- to te zielone plamy, widoczne na zdjęciach po lewej, ale takie tam drobnostki nigdy mi nie przeszkadzały i w niczym nie ujmują lalce urody.



Belinda from Barbie and the Sensations 1987


W ogóle- cała seria Barbie and the Sensations jest wprost niesamowita! Nie wiem, czy wiecie, ale powstała ona na bazie wcześniejszej arcypopularnej Barbie and the Rockers, której, nie uwierzę, żeby ktoś z Was mógł nie kojarzyć. Wszystkie dziewczyny z Sensations są przecudowne, a Bopsy (Midge) przyprawia mnie wręcz o nose-bleeding z pożądania... <3

Belinda trafiła do mnie w niemal kompletnym rynsztunku. Mamy tutaj mega błyszczącą suknię z pomarańczowej i wściekle szeleszczącej tafty, która wykończona została u dołu tiulową falbaną. Do tego super kontrastująca zielona kurtka z muzycznymi motywami, takimi jak pięciolinia, nutki i płyty analogowe. Pierwotnie, białawe rękawy wdzianka były wykonane z materiału imitującego białą skórę, ale po 25 latach cała biała warstewka się wykruszyła zostawiając jedynie białawo-żółtą siateczkę (spotkałam się z tym typem materiału również w przypadku białych kozaczków u Barbie Rockers). Swoją drogą, strasznie mi nasyfiło w pokoju tymi resztkami białych farfocli! >:U


Jak to często bywa, właściwe butki zostały dawno posiane... nad czym bardzo ubolewam, gdyż są one bardzo nietypowe- czarne sandałki z białymi podkolanówkami (i falbanką i falbanką!). Tutaj, do zdjęcia wykorzystałam buciki pożyczone od Dany Rocker's. Brakuje też kocich okularków montowanych nad grzywką i pierścionka.


Są za to kolczyki i to nie byle jakie- stanowią połączenie plastikowych pomarańczowych sztyftów z wyciętymi z tektury kolorowymi nutkami. Kiedy myłam lalce włosy, musiałam je wyjąć z uszu, żeby się nie zamoczyły. Ach włosy, skoro już o nich wspomniałam, to dorzucę jeszcze parę groszy więcej. Otóż, po pierwsze, są w znakomitym stanie- mam wręcz podejrzenie, że nikt ich nigdy nie rozczesywał. Błyszczące, nieprzerzedzone i wciąż trzymają oryginalny "zaczes". To samo z grzywką, nic z nią nie musiałam w zasadzie robić. 


A żeby było ciekawiej włosy wcale nie są czarne, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka! Tak naprawdę czarne pasma przetykane są pasmami ciemnobrunatnymi. Jest to ledwo dostrzegalne, ale dzięki temu ta ogólna czerń jest jakby cieplejsza w odbiorze. Jeśli się mocno przyjrzycie zdjęciu na dole, to może dostrzeżecie te pasemka- np. nad grzywką.



Belinda from Barbie and the Sensations 1987


W oryginale, lalka ma zebrane włosy w kucyk, po prawej stronie główki i moja Belinda też taką fryzurę otrzymała. Żeby było kolorowo, kucyk ów przewiązałam niebieską tasiemką


Makijaż Belindy jest skromny, acz bardzo ładnie podkreśla delikatną urodę dziewczęcia. Oczy ciemnobrązowe z wdzięcznie wywiniętymi trzema rzęsami i czerwonawym cieniem  na powiekach. Usta czerwone a policzki delikatnie przyrumienione.


Fajna jest, co nie? :D


Więcej grzechów nie pamiętam i niczego nie żałuję. Do przeczytania następnym razem! :D


czwartek, 3 maja 2012

Bubbling Mermaid Barbie 1996

Bubbling Mermaid Barbie 1996


Zainspirowana najnowszym wpisem Paumar na jej fantastycznym blogu, o zamieszkujących jej domostwo lalkowych syrenkach, postanowiłam i ja pokazać Wam jedną z moich. A będzie to Bubbling Mermaid Barbie z 1996 roku.



Bubbling Mermaid Barbie 1996


Jak na prawdziwą syrenę przystało, lalka nie posiada nóg, a wielki rybi ogon! o_o Tak sobie myślę, że przynajmniej nie będzie problemów z butami...



Bubbling Mermaid Barbie 1996


Ogólne wrażenie, po ujęciu lalki w rękę, jest takie, iż jest ona jakaś taka niewymiarowa. Ma nieco większą głowę, niż standardowa Baśka, i jest sztywno osadzona na szyi. Na czubku głowy znajduje się różowa, plastikowa korona, która stanowi nie tylko ozdobę, ale i miejsce wlewu płynu do produkcji bąbelków oraz późniejszego ich wydmuchiwania. Brzmi przerażająco i uwierzcie mi, że wygląda podobnie. Mechanizm działania jest mi znany tylko z opisu poprzedniej właścicielki i nie próbowałam, póki co, przekonywać się praktyce, jak to wygląda naprawdę.


Tułów lalki jest nieco masywniejszy niż u klasycznych lalek i nie widzi mi się ubieranie go w jakiekolwiek ciuszki, choć tak, jak ma to miejsce w przypadku butów, nie wydaje mi się to konieczne... Wyobrażacie sobie? Syrena w T-Shircie, albo w bluzie z kapturem?... Niach... x)



Bubbling Mermaid Barbie 1996


Na szczęście ta, konkretna syrena, posiada swój własny różowo niebieski staniczek, skrojony właśnie pod nią samą i... eee, swój własny osobisty, kolorowy ogon. I tu mam dla Was sensację! A mianowicie- kolor ogona zmienia się pod wpływem ciepłej wody- z granatowego na fioletowy! Mimo szczerych chęci nie udało mi się uchwycić tego na zdjęciach, ponieważ efekt ten bardzo szybko zanikał.


Bubbling Mermaid Barbie 1996
Z opowieść mamy poprzedniej właścicielki lalki wiem, że lalka często brała udział w wannowych uciechach, co widać nawet po uszkodzeniach emalii na rybim ogonie. Co ciekawe, włosy są w niemal fabrycznym stanie. Nie wiem, z czego są one wykonane, ale z pewnością jest to bardzo mocny materiał, nie poddający się kołtunieniu czy matowieniu. Nie przypomina mi to nic, co wcześniej było mi dane widzieć na głowach lalek.


Kolejnym moim zaskoczeniem, w przypadku tej jakże nietypowej Baśki, są kolczyki w kształcie... koników morskich! Ale fajne! Sama mam podobne, acz srebrne i oczywiście, dużo, dużo skromniejsze ;)


I buźka syrenki- bardzo kolorowa i jak na moje standardy nieco za słodka, choć przyznaję się bez bicia, że mając stosowniejszy do tego rodzaju zabawki wiek, powiedzmy 6 lat, oszalałabym bez reszty, no bo jak nie kochać tej burzy blond włosów, wszechobecnego różu i fioletowych oczu?! A i dorzućmy jeszcze do tego bańki mydlane, na które choruję do dziś (tak, mam kilka kompletów do puszczania baniek i często z nich korzystam :D) i mamy przepis na spełnione marzenia każdej małej dziewczynki ^^



Bubbling Mermaid Barbie 1996


środa, 2 maja 2012

All American Kira 1990

All American Kira 1990


Cześć Wszystkim! Jak upływa mega długaśny weekend majowy? :D Marzyło mi się spędzić go gdzieś daleko, pośród lasów, gór, a może i nad jeziorem, ale niestety nie udało się... Trudno się mówi. Przynajmniej mogę ogarnąć parę zaległości w domu, spokojnie pograć w Skyrim'a :3 i... napisać notkę na bloga. 


[nabiera haust powietrza...] 


Pacholęciem będąc... no, ok, małym dziewczęciem...


... nie lubiłam lalek w wersji orientalnej. Nie podobały mi się żadne Kiry, Ni'e ani inne skośnookie dziewuchy Matell'a. Te ich pyzate twarze i czarne włosy. Phi! Ale- wiadomo, człek, im jest starszy tym... [i tu się zastanawia, czy głupszy, czy mądrzejszy] więcej szczegółów potrafi ogarnąć swoim pojęciem. Zaczęłam przyglądać się lalkowym Azjatkom i doszłam do wniosku, że są po prostu prześliczne. Może właśnie dlatego, że tak inne od przereklamowanych Barbie.



All American Kira 1990


Pamiętacie, jak opowiadałam Wam o Hollywood Hair Barbie? Pisałam wtedy, że przyjechała do mnie wraz z dwoma innymi lalkami. Pośród nich była właśnie Kira i to ona najbardziej przyciągnęła mój wzrok. Była taka kolorowa i niepodobna do Basiek, które dane było mi oglądać na żywo. Przyznam się, że kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam, to nie wiedziałam, co to właściwie jest za jedna. Moja wiedza na ówczesną chwilę była bardzo uboga, a ja dopiero nieśmiało startowałam ze swoim zbieractwem lalkowym.


All American Kira 1990


A lalka zachowana była w całkiem dobrym stanie, jak na swoje 22 lata, choć i nóżki luźno chodziły i farbka na buzi podniszczona... ale o tym za chwilę.


Najpierw strój- wydaje mi się być kompletny: jeansowe spodenki na szelkach z motywem flagi amerykańskiej, do tego jeansowa kurtka w gwiazdki, które ledwo już co widać i żółta, zdeczko sprana, koszulka.  Na nogach Kira ma najprawdziwsze trampki Reebok'a- czujecie to? :D Gwoli ścisłości, to są to kolorowe nakładki z nadrukiem i sznurówkami, nałożone na białe klasyczne adidasy. Co by nie mówić- efekt jest superancki.



All American Kira 1990


Włosy, moja Azjatka ma niestety mocno skrócone i zmatowiałe, ale nie narzekam. Brakującą sprężynę we włosach zastąpiłam granatową muliną, widoczną po prawej stronie główki.


Bardzo fajne i bardzo nowoczesne, jak na wczesne lata 90-te są wielkie żółte kolczyki. Wyglądają jak trójkąty z sera... 



 [mówi się, że głodnemu ser na myśli... tzn. chleb]


...połączone z kołkami. Pierścionek stanowić powinien trzeci trójkąt z sera, ale poprzednia właścicielka Kiry musiała go widać gdzieś posiać.

I buźka- bardzo oryginalne zestawienie kolorystyczne. Mimo, że Azjatka, to o błękitno-zielonych oczach! A co, w Ameryce wszystko jest możliwe :3 Ślepia obrysowane zostały elegancko czarnym eyelinerem, czarne są również brwi.


Usta są pełne, zamknięte, lekko maźnięte różem. W przypadku mojej lalki, farba niemal całkowicie zeszła z górnej wargi (odnotowałam też jej braki w lewym oku Kiry).


Zawsze mnie ciekawiło, jakby to było, gdyby Kira postanowiła się jednak wyszczerzyć?.. :D



All American Kira 1990


Kurczę, polubiłam matell'owskie Azjatki! Póki co, mam ich trzy w swojej kolekcji a to zdecydowanie za mało! ;P Oj, tak!


I tym optymistycznym akcentem żegnam się i życzę miłego popołudnia!