sobota, 28 kwietnia 2012

Flight Time Barbie 1989

Flight Time Barbie 1989


[Ene due rabe... Entliczek pentliczek...]


Cholera, no! Myślicie, że tak łatwo jest wybrać gwiazdę wieczoru?! Patrzy na mnie stado wielkich, pełnych nadziei oczu, a ja muszę się męczyć... Blondynka? Brunetka? Starsza, młodsza? Wszystkie piękne i wszystkie zasługują na uwagę. Niech pomyślę... w sumie, to mam dziś ochotę na jadowity róż i odrobinę kiczu. A czy mam bardziej różową lalkę od...? yeeep...


[The winner is... Flight Time Barbie!]



Flight Time Barbie 1989


Oto i ona, w całej swojej różowatości. Od stóp do głów ubrana w róż, nawet usta i elementy makijażu oczu, zawierają niezdrowe ilości tego koloru. Dorzućmy jeszcze złote wykończenia na czapce i marynarce, i rzecz jasna biżuterię- w postaci prostych złotych diamencików w uszach i na dłoni.


Jedynym nie różowym i nie złotym elementem garderoby jest biała koszulka. Aha, byłabym zapomniała o bieliźnie! Otóż Baśka posiada majteczki! Z tego samego materiału, co i ubranko wierzchnie.


W oryginale, stewardessa posiada w  pudełku kolorową spódniczkę na wieczór oraz wymienne apaszki, ale ja niestety tych gadgetów nie posiadam.



Flight Time Barbie 1989


A teraz spójrzmy na buźkę lalki. Jak dla mnie zbyt przesłodzona i bez większego wyrazu. Ładna, nie przeczę, ale do bólu wręcz standardowa. Ślepia są generalnie niebieskie, ale jak się im bliżej przyjrzeć, można zauważyć, że składają się z ciemniejszej i jaśniejsze frakcji błękitu i różu. Źrenice i rzęsy są granatowe, zaś powieki potraktowane zostały różowym eyelinerem i błękitnym cieniem. Dzięki Bogu, brwi nie są niebieskie, a jasnobrązowe... x)


Trochę mnie te kolory zemdliły, ale nie one stanowią źródło mojej frustracji, jeśli chodzi o te lalkę. Myślę tu o... włosach. Są masakryczne! Jedyne, co z nimi zrobiłam, to umyłam i spróbowałam rozczesać. Wyłaziły z głowy pasmami, kołtuniły się i sklejały w nieestetyczne glunki. Koszmar, istny koszmar. Inna sprawa, że lalka posiada włosy w dwóch różnych długościach- część układa się w krótkiego boba, a reszta spływa na plecy. Ciężko było mi zaaranżować z tego coś, co wyglądałoby w miarę poprawnie.


Był nawet moment, ze chciałam złapać za nożyczki i wyrównać wszystkie pasma do jednej długości, ale otrzeźwiałam i przy pomocy dużej ilości lakieru do włosów, część zebrałam do przodu (tę krótszą), a część związałam w kucyk i puściłam do tyłu. Efekt końcowy miernie zadowalający.


Widać, że Baśka nie została stworzona do zabawy, a jeno do postawienia na półce. I gwoli wyjaśnienia, dodam, że lalkę odkupiłam od osoby dorosłej, a więc nie była nadwerężona więcej, niźli zębem czasu. Z przykrością stwierdzam, że mimo, dobrego pierwszego wrażenia, sposób wykonania zostawia wiele do życzenia, a sama Baśka nie nadaje się do zabawy dla dzieci. Ot, typowa kolekcjonerska lalka z serii- patrz na mnie, ale nie dotykaj.



Flight Time Barbie 1989


Ach, nie mogłabym zostawić bez komentarza różowego kapelutka mojej stewardessy. Trzyma się za pomocą białej gumki, zahaczonej o kolczyki. Zupełnie dobrze rozwiązany patent.


Pod szyją, jak widzicie, Baśka ma złoty krawacik. Jest on tak naprawdę przyczepiony do koszulki na maleńki rzep, do którego można przytwierdzać wymienne apaszki, o których wspominałam wcześniej. 



Flight Time Barbie 1989

I tak na koniec, zwracam się do Was z pytaniem i prośbą- jak opanowywać tego typu rodzaj włosów u Basiek? Żywy plastik nie do ułożenia. Uprzedzam pytania i z góry odpowiadam, że tak, próbowałam wrzątku i zmiękczaczy do tkanin- bez skutku. Czy istnieją jeszcze inne sposoby?


12 komentarzy:

  1. A ja mimo wszystko wracam do wrzątku... - u mnie jeśli jedna sesja nie pomagała stosowałam nawet 3-4, dodatkowo możesz spróbować potem utrwalenia lodowatą wodą i jeszcze nad parą. :) A jeśli efekty nie będą w dalszym ciągu zadowalające można się pokusić o reroot.

    Barbie różowa ;) Ale czym by była bez tego różu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, Kate! Wiedziałam, że ktoś o to zapyta! Oczywiście, że Barbie z gruntu rzeczy winna być w różu, ale czasem jego ilość w połączeniu jeszcze ze złotem przyprawia mnie o mdłości. A moją pilotką lubię, choć uważam, że jest jest z lekka kiczowata :D

      Z wrzątkiem trochę się boję, bo po nim włosy zamieniały się w sypkie siano nie do ujarzmienia... ;_;

      Usuń
    2. O zgadzam się w 100% :) Bo właśnie niektóre lalki kocham za ten kiczowaty róż :)

      Ale po przelaniu wrzątkiem zostawiałaś je do wyschnięcia czy suszyłaś?

      Usuń
  2. Lady in pink ;-).
    Z dzieciństwa barbie kojarzą mi się właśnie jako takie przesłodzone panienki. Niby kiczowata, ale coś w niej takiego jest co przyciąga wzrok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja kocham róż :D Ale nie w tym odcieniu, nie nie

      Usuń
  3. Słodka do bólu, ale to prawdziwa Barbie - urocze w swojej ,,słitaśności" :D Śliczna jest.
    Co do włosów to niestety nie pomogę, sama stosuję tylko wrzątek. Mam jeszcze taką starą prostownicę, temperatura w sam raz do włosów Basiek i kiedy chcę wyprostować im włosy to właśnie jej używam. Potem i tak idzie wrzątek, bo prostownica jest mimo wszystko za słaba ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te... przydałaby mi się prostownica. Sama takich cudów nie używam, ale moim pannom mogłaby się spodobać :D Ciekawe ile kosztuje najtańsza używka...

      Usuń
  4. Mojej córce bardzo się spodobała - Jeziu, jaka piękna rosa - jej okrzyk na widok zdjęć ;d
    Ja nie przepadam za taką ilością różu, mogłoby w ogóle go nie być, ale to Barbie, a Barbie jak małe dziewczynki kocha róż ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Ajatoco! :) Twojego bloga wcześniej nie znałam, właśnie na nim buszuję! :D

      Usuń
  5. Można pokusić się o rozwiązanie ostateczne i skleić włosy klejem stolarskim. Na mur-beton fryzura nie ulegnie zniszczeniu :)
    Co do stroju - to leciałam raz z obsługą ubraną w różowe stroje. Ładnie to wyglądało, bo stewardessy do hożych niewiast należały, tak więc różu nie skreślam, nawet jeśli chodzi o uniformy :)

    OdpowiedzUsuń

Translate

Popular posts

Szukaj na tym blogu