środa, 14 marca 2012

Hollywood Hair Barbie 1993



Dziś bez zagadek i długich wstępów- przedstawiam Hollywood Hair Barbie z 1993 roku. Przybyła do mnie z daleka, bo z USA, zahaczając po drodze o Piaseczno, gdzie też zatrzymała się na niemal 20 lat. Tam, w towarzystwie kilku innych lalek, spędziła swoje najlepsze lata życia, bawiąc się w najlepsze i marząc, że kiedyś jeszcze zabłyśnie ;)


Hollywood Hair Barbie 1993


Hollywoodzka piękność trafiła do mnie w dość zaskakujący sposób. Otóż przeglądając oferty na jednym z portali ogłoszeniowych, znalazłam bardzo starą wiadomość o sprzedaży trzech lalek Barbie. Zamieszczone zdjęcie było potwornie rozmazane i ledwo można było rozpoznać, co właściwie przedstawia, nie mniej jednak- im bardziej się przyglądałam, tym większe miałam przekonanie, że faktycznie są to mattel'owskie lalki. Jak już wspominałam- ogłoszenie było bardzo stare i podejrzewałam, że również dawno nieaktualne...


Minął miesiąc, zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Sprawa Basiek nie dawała mi spokoju. Odnalazłam ponownie ogłoszenie i postanowiłam zadzwonić. Odebrała przesympatyczna kobieta, która z wielkim entuzjazmem udzieliła mi wszelkich informacji na temat wystawionych przez siebie zabawek- okazało się, że miała na sprzedaż jeszcze parę innych rzeczy, które prawdę mówiąc mało mnie interesowały :)


Umówiłyśmy się na spotkanie. Zapytałam- jakim cudem, jeszcze nikt nie kupił od niej lalek? Opowiedziała, że zainteresowanych było od groma, ale żaden, poza mną, nie spełnił jej oczekiwania, wobec samego przebiegu transakcji. Warunkiem zakupu był odbiór osobisty. Nie wiem, z jakich powodów, ale nie chciała nawet słyszeć o przesyłce pocztowej :3


Tak, czy inaczej, dokonałyśmy deal'u i wróciłam do domu z trzema nowymi lalkami :D



Hollywood Hair Barbie 1993


Jedną z nich była właśnie Hollywood Hair Barbie. Nie da się ukryć, iż widać po lalce upływ czasu. Włosy były elegancko splecione w warkocz, ale straciły dużo ze swojego pierwotnego blasku. Straciły swoją złocistość na rzecz szaroburowatości. Zużyłam duże ilości odżywki, polewałam wrzątkiem, ale efekt końcowy nie do końca mnie zadowala. Być może poznam jeszcze inne techniki, które kiedyś pomogą przywrócić dawną kondycję.


Szyja lalki była uszkodzona zaś główka mocno wbita na jej pozostałości. Znalazłam ciało zastępcze, ale twarz, mimo, że wysmuklała na zdrowej szyi, pozostała nieco kwadratowa.


A skoro jesteśmy już przy twarzy- mamy tutaj buźkę typowego Superstara. Śniada cera, wielkie ciemno-niebieskie oczy i podkreślający hollywoodzką urodę makijaż. W uszach wielkie złote kolczyki z gwiazdkami.



Hollywood Hair Barbie 1993


Wdzianko bardzo złożone i w każdym calu dopracowane. Składa się z biało-złotego kostiumu wiązanego na szyi, osobnej złotej spódniczki w gwiazdki i kurteczki- ale akurat z niej gwiazdki starły się niemal całkowicie. Do tego złotawe kozaczki. Do pełni szczęścia brakuje jedynie pierścionka.


Strasznie, ale to strasznie chciałabym mieć do kompletu Teresę z tejże serii... ;_; Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jest ona o niebo piękniejsza od Barbary i niech się nikt ze mną nie próbuje kłócić!



 [jadowite spojrzenie ze szklanej gablotki]



Dobra, już nic nie mówię...

czwartek, 8 marca 2012

Ski Fun Midge 1991



Mało jest chyba osób, których nie oczarowałby dyskretny powab rudej przyjaciółki Barbie- Midge.  Różne moldy przybierała buźka rudzielca ale Diva to jest ten mój najulubieńszy, a ruda Midge z piegami to już jest wprost czyste szaleństwo! Pamiętam, że jedna z moich koleżanek z okresu piaskownicy miała Midge z serii Barbie and the Beat- straszliwie jej tej lalki zazdrościłam. Gdyby nie to, że wiem, iż oddała swoje lalki siostrzenicy, chyba bym udała się z wielką prośbą o odstąpienie. Już wtedy lalka była mocno eksploatowana, ale w jakimkolwiek by nie była stanie, bardzo chciałabym ją mieć u siebie. No nic... może kiedyś...


Dzisiaj chcę Wam przedstawić Ski Fun Midge z roku 1991.



Ski Fun Midge 1991


Na lalkę tę trafiłam przeglądając asortyment Pani, która swego czasu wystawiała sporo lalek typu Barbie. Kiedy zobaczyłam mojego rozczochrańca, serce mało nie wyskoczyło mi z piersi! To nic, że brudna, skołtuniona i bez dłoni (tak, lalka miała odciętą całą dłoń) za to posiadała prześliczną mordkę w piegach i elementy oryginalnego stroju. Od razu rozpoznałam serię Ski Fun Barbie.


Po odebraniu paczuszki z poczty, szybko zabrałam się za ratowanie mojego trupka. Najpierw długa pachnąca kąpiel, następnie rozczesywanie i nabłyszczanie włosów. Najwięcej problemów miałam z mocno sfilcowaną grzywką. Udało mi się ją rozczesać i za pomocą lakieru ułożyć w takie puchate, szalone coś nad główką. Myślę, że rezultat całkiem w porządku.
Resztę włosów splotłam w warkocz. W przyszłości postaram się jeszcze popracować nad jej fryzurką, żeby przypominała bardziej oryginalną


Zwracam uwagę na srebrne kolczyki. Zachowały się oba w zupełnie zadowalającym stanie. Pierścionka wiadomo, nie mogło być, z uwagi na utraconą cała dłoń.
Co zaś się tyczy samej mordki, to wyjść z zachwytu nie mogę. Te piegi... Czemu one mnie tak rozwalają, to nie wiem... :D Ale na piękne lico Midge składają się też wielkie zielone oczy okolone długimi rzęsami i ozdobione niebieskim cieniem oraz pastelowo różowe usta. Nad oczami znajdują się bardzo ciemne brwi nadające buźce wyrazu.



Ski Fun Midge 1991


Jak już pisałam, lalka ubrana była częściowo w oryginalny strój narciarski. Stanowi go niebiesko-srebrny kubraczek wykończony niebieskim futerkiem i spodenki niebieskie ze srebrnymi (u mnie wytartymi już mocno) bokami i fluorescencyjnymi zielonymi paskami biegnącymi wzdłuż nogawek. Kolorową koszulkę i butki dodałam od siebie. Chciałabym jeszcze wykombinować kawałeczek niebieskiego futerka, żeby zmotać konstrukcję, którą oryginalnie Midge nosi na główce.

Aha, jak widzicie, na zdjęciu Midge ma obie łapki- udało mi się przeszczepić korpus od innej Barbie, której nieszczęśliwy łebek leży teraz w pudełku. Kto wie, może i dla niego jest jeszcze ratunek :D


środa, 7 marca 2012

Lovin' You Barbie 1983



W dość ogólnej kategorii różnych  moich pierwszych lalek Barbie, ta jest tą najpierwsiejszą! Przedstawiam Wam perłę mojej kolekcji- Lovin' You Barbie. Czemu ona jest tą naj? Ponieważ jest pierwszą lalką Barbie, jaką kiedykolwiek miałam. Jako pięciolatka, mimo dwóch zalotnych kitek i spódniczki, byłam typową chłopczycą. Bardziej od lalek interesowały mnie samochodziki, klocki i zabawy w zdobywców Kosmosu z kolegami z podwórka (nota bene wtedy już miałam swojego pierwszego adoratora :D). Mama gdzieś tam próbowała mnie uszczęśliwiać bobasami i innymi tego pokroju lalkami, ale po mnie to spływało, jak po kaczce. Z kolei na Barbie, na które już żywiej reagowałam, nie bardzo rodzice się zgadzali. Oboje uważali, i do dziś zdania raczej nie zmienili, że są one odrażające i przypominają lafiryndy latarniane. Poza tym... czego niby taka lalka miałaby mnie nauczyć?.. Nie mniej jednak, miałam sporo lalek, w tym piękną gromadę Barbie i przebajeczną ilość dodatków i ciuszków.


Ale wracając do tematu- gdy  przyszedł wreszcie ten dzień, że otrzymałam swoją pierwszą lalkę Barbie, to była właśnie Lovin' You! Na początku miałam ją tylko jedną, bez dodatków i ciuszków na zmianę, ale i tak mój status pośród koleżanek niebotycznie podskoczył! Czułam, że mam coś naprawdę fajnego, i że ta Barbie to nie byle co. Ale mimo wszystko szybko przestała mi się ona podobać. Okazało się, że koleżanki mają o wiele więcej ciekawszych lalek. No i te akcesoria! Buciki, sukienki, samochody! Dodatkowo ichnie Barbie były wedle mojej oceny (dziś wiem, że kiepskiej) o wiele ładniejsze- miały długie, super jasne włosy i w ogóle... Ot takie dziecięce blubranie ;)


Minęło kilka lat i wpadło jeszcze parę lalek, których sama sobie dziś zazdroszczę, że miałam możliwość je posiadać... a  potem, no cóż... skończył się okres dzieciństwa. Pewnego dnia, wszystko co miałam (w tym Lovin' You Barbie), spakowałam w pudło i wysłałam w zbiorczej paczce do zaprzyjaźnionej rodziny z Ukrainy, wraz z ciuchami i potrzebnymi produktami spożywczymi.


Jakiś czas temu, zapragnęło mi się jednak rozejrzeć ponownie za najpierwsiejszą Barbie z dzieciństwa. Długo nie było nic (oczywiście pomińmy tu wersje pudełkowe, na które zwyczajnie nie byłoby mnie stać), aż pewnego dnia, pewna fundacja zbierająca fundusze na walkę z nowotworami, wystawiła kilkanaście najprzeróżniejszych lalek Barbie. Z tego, co się zorientowałam- swoją kolekcję przekazała im charytatywnie jakaś Pani z Wielkiej Brytanii. Pośród wielu ciekawych modeli, była moja Lovin' You. Przyznam, że ostro walczyłam, żeby ją mieć wreszcie dla siebie. Wygrałam licytację i dwa tygodnie później trzymałam lalkę w swoich rękach.



Lovin' You Barbie 1983


Odpakowałam zawiniątko i oniemiałam. To była ona... zupełnie inaczej ją zapamiętałam. Nie sądziłam, że ona jest AŻ TAK PIĘKNA. No, ale to dokładnie ona! Ta twarz, makijaż, czerwone diamenciki w kolczykach i pierścionku! Dokładnie ten odcień włosów! I oczywiście, dokładnie to samo ubranko... Rozpłynęłam się, jak masło na oknie. Dodatkowo, lalka miała prawdziwe majteczki i czerwone szpileczki.... aaaaach... akurat tych gadgetów nie pamiętam z dzieciństwa.

Barbie była w doskonałym stanie, ale mimo to, zdecydowałam się ją nieco odświeżyć. Umyłam lalkę, wymyłam włoski, które po prawie 30 latach nabrały charakterystycznej lepkości i uprałam suknię. Przeźroczysta gumka wiążąca włosy sparciała, więc zastąpiłam ją nową i schowałam pod czerwoną kokardą. A co, pasuje ^^
 


Lovin' You Barbie 1983
  

Ach... nie mogę się na nią napatrzeć. Jeśli kiedykolwiek zlikwiduję swoją kolekcję lalek, to tą zostawię sobie, jako jedyną, ponieważ nie dość, że jest przepiękną lalką, to stanowi relikt mojej przeszłości i minionego dzieciństwa.


wtorek, 6 marca 2012

Angel Face Barbie 1983



Dzisiejszy mój wpis poświęcę jednej ze starszych lalek jakie posiadam, a mianowicie- Angel Face Barbie. Pochodzi z roku 1983 i od dawna była na mojej wishliście. Lalki szukałam namiętnie na wszelkich portalach aukcyjnych, ale- albo trafiałam na potwornie drogą wersję pudełkową, albo na samą, dość charakterystyczną różową suknię, w którą ubrana winna być Angel Face Barbie.


Jednakże przyszedł ten magiczny dzień, kiedy zobaczyłam, na naszym rodzimym Allegro, że ktoś wystawia zmaltretowanego trupka o anielskiej twarzy. Rysunek oka jest tak bardzo charakterystyczny, że nie miałam wątpliwości, że to właśnie ona, Angel Face!



Angel Face Barbie 1983


Ciemnoniebieskie oczy i to, co jest niepowtarzalne, dla tej lalki- dwie rzęsy na każde oko. Makijaż dość skromny- błękitny cień (w przypadku mojej lalki, już słabo widoczny), usta naturalne- różowe,  policzki zaznaczone brzoskwiniowym pudrem. Brwi Aniołka są dosyć wąskie i ton ciemniejsze od głównego koloru włosów. Całość daje wrażenie lekkości i świeżości. W uszach brak kolczyków, jedynie na rączce pierścionek z diamencikiem.


Włosy lalki są blond, z grubymi ciemnymi pasmami. Oryginalnie, podwinięte u dołu. U mojej lalki niestety ten zabieg był niemożliwy do wykonania, gdyż zakupiony trupek jest niemal łysy. Bardzo długo zajęło mi, żeby z resztek włosów, które nota bene, są w świetnym stanie, "ukleić" jakąkolwiek fryzurkę, która przysłoniłaby ogromne połacie łysiny. Niestety tu sprzedawca się nie popisał i nawet słowem nie wspomniał o tym, jakże znaczącym fakcie. Po prostu ubrał lalkę w bluzę z kapturem, która miała chyba rekompensować ten brak.



Angel Face Barbie 1983


Generalnie, zakupiona lalka była w dość kiepskim stanie. Brudna, zatęchła i w nieswoich szmatkach. Ale na plus było to, że ciało jest w dość dobrym stanie i wciąż na łapce tkwi oryginalny pierścionek.


Wracając jednak do włosów- udało mi się je związać z koński ogon, tak, żeby nie było widać pustych połaci.To, co zostało nabłyszczyłam lakierem, i przewiązałam tasiemką, której czarny kolor nawiązuje do elementów sukni, które są właśnie w tym kolorze- czyli czarnej kamei u szyi i paska.



Angel Face Barbie 1983


Różowe butki, pasujące do stroju już miałam, ale skąd teraz wykombinować suknię?.. Ano z Ebay'a, a skądinąd... Jak już wspominałam, kiecka jest dosyć łatwa do kupienia, ale zwykle w bajońskich cenach- zwłaszcza dla nas, Polaków, którzy muszą słono zapłacić za samą wysyłkę. Z ofert Kup Teraz zrezygnowałam od razu, na wzgląd ceny, ale wyhaczyłam kilka licytacji, w których warto było stanąć w szranki z innymi chętnymi. A tych było od groma. Jedna licytacja, druga licytacja.. nosz kurna, czy oni powariowali!? 12, 15 dolców,  Bożesztymój! Miałam jednak farta w tym całym niefarcie, bo osoby, którym zależało, po kolei odpadały po zakupieniu wymarzonej kiecki. Konkurencja się wykruszała. W ostatniej licytacji wzięły udział chyba tylko dwie osoby- ja oraz ktoś tam jeszcze. Wygrałam! Nie powiem, że było super tanio, ale taniej się po prostu nie dało, a mnie zależało :)


I oto jest- lalka kompletna:



Angel Face Barbie 1983


Sukieneczka bardzo ciekawa. Ciemnoróżowy dół i koronkowa góra z bufkami! Ania z Zielonego Wzgórza by się chyba posikała :D Do tego mała kamea pod szyją, a w pasie czarna szarfa/ pasek.


Dużo radochy i satysfakcji dało mi przywrócenie anielskiego trupka do dawnej świetności (oczywiście, na tyle, na ile było to możliwe). Jak dla mnie, Angel Face Barbie jest jedną z tych  Must Have i cieszę się, że mogę ją mieć w swoich zbiorach :D

poniedziałek, 5 marca 2012

Winter Velvet Barbie Avon 1995


Bardzo niedoceniana lalka, sama nie wiem, dlaczego. Może na wzgląd jej dość nudnego, choć naprawdę ładnego stroju, a może zbytniej dostępności i stosunkowo niskiej ceny, jak na lalkę, którą można za niewielkie pieniądze zakupić w oryginalnym pudełku ze stojakiem itd. Ale wiecie, jak to jest- jeśli coś jest łatwo dostępne, zanika instynkt łowcy. Nie ma tej adrenaliny ani ekstazy w momencie schwytania ofiary ;)

Moją ejwonkę nabyłam... hm.. ot tak sobie. Nasze drogie skrzyżowały się na jednym z portali aukcyjnych. Jeszcze nie miałam wyklarowanej w głowie ścieżki, którą podążałoby moje kolekcjonerstwo. Zobaczyłam oryginalną lalkę, cena była przystępna, więc przygarnęłam sierotę do serca :) Cieszyła me oko dość długo zanim zdecydowałam się posłać ją dalej w świat, a sama zajęłam zbieraniem starszych modeli Barbie.

A oto fotka zrobiona na chwilę przed spakowaniem do wysyłki:



Winter Velvet Barbie Avon 1995


Ejwonka ubrana jest w dostojną granatowo-srebrzystą suknię. Granatowa góra jest uszyta z aksamitu, zaś dół z połyskliwego materiału w srebrzyste kwiaty. Posiada srebrną biżuterię w postaci sporych kolczyków, koralików i pierścionka w trudnym do opisania kształcie. We włosach ozdobna granatowa tasiemka. Butków u mojej damy brak. Ciekawi mnie bardzo, jakie mogłyby one być. Srebrne? A może granatowe? Ktoś wie?

Uwagę zwraca bardzo ładna twarz lalki. Duże niebieskofioletowe oczyska i różowofioletowe usta. Włosy jasne blond, z gęstą grzywką. Część włosów zostało luźno związanych wspomnianą wyżej granatową tasiemką. Oryginalnie, włosy posiadają lekkie fale. W przypadku mojej lalki, włosy po myciu niestety się rozprostowały, ale nie widzę problemu, żeby przywrócić je do dawnego stanu. Ale to zostawiam już nowej właścicielce. :)

Podsumowując. Winter Velvet Avon Barbie, to taka typowo kolekcjonerska lalka- do postawienia na stojaku za szkłem. Zbyt zacna i poważna, jak na moje standardy i może to właśnie sprawia, że jest tak mało popularna. Wolę jednak playline'ki :D A Wy?

niedziela, 4 marca 2012

Hula Hair Teresa 1996

Hula Hair Teresa 1996

Ebay, Ebay, Ebay... Co to do cholery jest?


Komputer-> Internet-> Google. 


Aha... OK, takie międzynarodowe Allegro. I?.. No, a jak to założyć? Że co proszę?! PayPal? A w życiu! Zaraz mnie okantują, włamią mi się na konto i wyczyszczą oszczędności mojego życia! Noł łej!


Minął rok. Śnieg stopniał, ptaki się rozśpiewały, a koty drą mordy pod oknem.


Ebay, Ebay, Ebay! Tam są ładne lalki... Założę sobie konto, a co!


Połącz się z kontem PayPal.


Cholera, znowu to!? A nie da się tego jakoś obejść?! Ja nie wiem, nie umiem, nie rozumiem!


Wakacje! Pachnący grill, rozlatujące się klapki i tnące w dupę komary


Nosz kurna, jaka boska! MUSZĘ JĄ MIEĆ! Muszę, muszę, muszę! Nikt nie licytuje! Czystej krwi Angielka, a te włosy! Muszę, muszę, muszę!

To co... może se założę tego PayPal'a?.. A se założę


Le ja zakładam se le konto.


Ho, ho, ho! >:D


Królowa świata! Stoję nad urwiskiem z łopoczącą na wietrze peleryną. Zrobiłam to, jestem debest!


Łączę konto Ebay z PayPal'em, przelewam pierwsze pieniądze. Czekam do końca aukcji, klikam... pierwsza oferta. Licznik odwiedzin -> całe 20 wejść (wszystkie moje). Jakim cudem nikt się nie interesuje tą aukcją?! Może ona jakaś trefna jest?! Co ja zrobiłam! Prawie kupiłam jakiś niedopad! Ja nie chcę, żądam anulowania aukcji! 5 sekund. Aaaaaaaa!!!

O, ciasteczka leżą, nie wiedziałam.


Pobieram ciasteczko. Me gusta...

peace of mind


Oż Kurna, aukcja! Ja licytuję! Sekunda!


Gratulujemy wygrania aukcji


o_o A, ok. To gdzie te ciastka?..


I tak właśnie, mniej więcej, wyglądał mój pierwszy zakup na Ebay'u... A co ja zakupiłam? Ano Hula Hair Teresę z roku 1996!


Hula Hair Teresa 1996


Czyż nie jest boska? Odkupiłam ją od kolekcjonerki, która najwyraźniej postanowiła przerzedzić hordy swoich dziewczyn.

Lalka przyjechała do mnie po jakichś dwóch tygodniach od zakupu. Okazała się być egzemplarzem idealnym. Żadnych luźnych stawów, o których to wiele się naczytałam w sieci, zero uszczerbków, czysta i pachnąca. Spójrzcie na jej oczy! Fioletowe! Aawwww <3 Bardzo podobają mi się jej ciemne brwi, kontrastujące z jaśniejszymi włosami. Teresa ma bardziej kwadratowy zarys szczęki w porównaniu z Barbie.
 


Hula Hair Teresa 1996


Gorąca latynoska ubrana jest w trzyczęściowy komplet- dwuczęściowy strój kąpielowy plus spódniczka hula. W uszach złote, okrągłe kolczyki. Na nadgarstkach i włosach Teresa jest przyozdobiona złotymi gumkami z kolorowymi kwiatuszkami. A skoro już zahaczyliśmy o włosy- ciężko na nie nie zwrócić uwagi ;) Ze swoich naturalnych, jasnobrązowych włosów, ostała się Teresie wyłącznie grzywka i małe pasmo w pozostałej części. W głównej mierze włosy są błękitne, z kilkoma wiązkami różowych i fioletowych. Długością sięgają nieco poniżej kolan. To najbardziej kolorowa lalka, jaką w życiu widziałam.

Butków lalka nie potrzebuje do biegania po hawajskich plażach, więc takowych nie posiada wcale. Ma za to super płaskie stopy, dzięki którym może pewnie stać na powierzchni. Mówcie co chcecie, ale mnie one się bardzo podobają.

W tej chwili jest to jeden z najnowszych modeli lalek Mattel'a, jakie posiadam.

Ehm... dziękuję za uwagę! :D









sobota, 3 marca 2012

Powitanie

Witajcie,

jak widzicie, w końcu zdecydowałam się na założenie własnego bloga, na którym mogłabym przybliżyć sylwetki moich uroczych pannic, zamieszkujących szklaną gablotkę. Mowa oczywiście o lalkach- i to nie byle jakich lalkach, bo tych firmy Mattel, czytaj: Barbie i jej towarzyszek :)

Już na wstępie pragnę podkreślić, że nie jestem ani wielką kolekcjonerką, ani blogerką, a tym bardziej fotografem, więc nastawianie się na coś ekstra nie ma najmniejszego sensu, acz miejcie oczy szeroko otwarte... bo nigdy nie wiadomo, co ciekawego może się tu pojawić... ;)

Jeśli zaś chodzi o uściślenie moich preferencji tyczących się lalek Mattela, to upodobałam sobie przede wszystkim te pochodzące z lat 80-tych i pierwszej połowy 90-ych, choć nie ukrywam, że im starsza lalka, tym więcej emocji we mnie wzbudza. Trafiają się u mnie różne lalkowe włóczęgi- nowsze i starsze, Barbie i nie-Barbie, ale nie zagrzewają zwykle miejsca na dłużej. Puszczam je w świat, do nowych właścicieli, szykując tym samym miejsce dla nowych przybyszek :)

Blog ma mi pomóc w uporządkowaniu skromnej lalkowej kolekcji i wiedzy na temat Barbie. Być może to tylko chwilowy kaprys, a może pasja na pół życia. Tak, czy inaczej, zajęcie warte chwili uwagi i jakiegoś uwiecznienia- choćby w postaci bloga.


Dziękuję za wsparcie duchowe fantastycznej ekipie z DOLLS Forum- za miłe przyjęcie i kopniaki na rozpęd :P



A o to lalka, od której wszystko się zaczęło: Hollywood Nails Barbie z 1999 roku.


Hollywood Nails Barbie 1999


Dorwałam tę blondyneczkę na starym bazarku, u faceta parającego się handlem obwoźnym. Miał on kupę szmat, trochę pluszaków i pudło z najróżniejszą drobnicą zabawkową. Nie wiem, czy z nudów, czy to może był jakiś zew- postanowiłam zanurkować. Między samochodzikami, plastikowymi zwierzątkami i innymi bzdurami, znajdowało się kilka lalek w typie Barbie. Moją uwagę zwróciła właśnie ona- nie znałam jeszcze jej imienia, ale spodobała mi się.


- Ile za to?- zapytałam. 

- 5zł- odburknął niemiły sprzedawca.


Przyznam, że nigdy później nie udało mi się kupić lalki za tak śmieszne pieniądze. Zapłaciłam, lalkę spakowałam do torby i udałam się w dalsze zakupy, tym razem już spożywcze. Po powrocie do domu lalkę umyłam, rozczesałam i stwierdziłam, że jest jeszcze ładniejsza, niż mi się to wcześniej zdawało! Siadłam do kompa i w sieci zaczęłam szukać, co to może być za jedna. Identyfikacja potrwała zaledwie kilka minut. Cechy charakterystyczne: ciało typu pajacyk, zielone paznokcie i bordowe usta. To musi być ona! Moja Hollywood Nails Barbie z roku 1999! Bardzo długo siedziała sobie samotnie na mojej półeczce, kiedy ja coraz więcej czasu spędzałam na przekopywaniu internetu w poszukiwaniu informacji na temat lalek, które sama kiedyś miałam w dzieciństwie, oraz tych, którymi szczyciły się moje koleżanki. Wciągnęło mnie to niesamowicie. Po jakimś czasie zaczęły przybywać kolejne dziewczyny do stadka, ale to już inna historia.

Niestety Hollywood Nails Barbie opuściła już moją gablotkę, ale było mi naprawdę miło, że mogłam ją mieć tylko dla siebie przez jakiś czas. Ale- co się napatrzyłam, to moje! :D
Skierowałam swoje zainteresowanie na lalki starsze wiekiem i żeby zrobić dla nich miejsce, musiałam moją księżniczkę posłać w świat. Mam nadzieję, że nowy właściciel dobrze się nią zaopiekował.

Na koniec dodam tylko, że zakupiłam tę lalkę wraz z oryginalnym body, które możecie obejrzeć na fotce.